Wigierski Park Narodowy

Wyobraź sobie miejsce, gdzie lodowiec sprzed dwunastu tysięcy lat zostawił po sobie prezent w postaci czterdziestu dwóch jezior. Gdzie bobry, które w latach pięćdziesiątych były na skraju wyginięcia, dziś żyją w takiej harmonii z otoczeniem, że stały się symbolem całego regionu. Wigierski Park Narodowy to nie kolejny punkt na turystycznej mapie – to żywy podręcznik historii naturalnej Polski, który możesz przeczytać własnymi nogami, wiosłem kajaka lub obiektywem aparatu.

Problem polega na tym, że większość osób odwiedza ten park powierzchownie. Przyjeżdżają, robią kilka zdjęć przy jeziorze Wigry, może zajrzą do klasztoru i wracają do domu z poczuciem, że coś im umknęło. Mam rację? To dlatego, że nikt nie powiedział im o sucharach – tajemniczych jeziorach o herbacianym kolorze, których w całej Polsce nie znajdziesz w takiej koncentracji. Nikt nie wytłumaczył, gdzie szukać storczyków ani jak rozpoznać ślady bobrów. Nikt nie pokazał, które ścieżki edukacyjne naprawdę warto przejść, a które można odpuścić.

Postaw, że po przeczytaniu tego artykułu będziesz wiedział dokładnie, jak zwiedzić Wigierski Park Narodowy w sposób, który pozwoli Ci zobaczyć to, co omija dziewięćdziesiąt procent turystów. Poznasz ukryte perełki, praktyczne sztuczki i nieoczywiste trasy. Brzmi dobrze?

Dlaczego Wigierski Park Narodowy to unikatowe miejsce na mapie Polski

Zacznijmy od czegoś, co musisz zrozumieć – Wigierski Park Narodowy nie ma sobie równych jeśli chodzi o bogactwo jezior. Żaden inny park narodowy w Polsce nie może się pochwalić czterdziestoma dwoma jeziorami na zaledwie piętnastu tysiącach hektarów. To efekt pracy lodowca skandynawskiego, który około dwunastu tysięcy lat temu przeszedł przez te tereny niczym gigantyczny buldożer, zostawiając po sobie rynny, pagórki morenowe i kotliny wypełnione wodą.

Największe z jezior – Wigry – osiąga głębokość siedemdziesięciu trzech metrów. To prawie wysokość dwudziestopiętrowego budynku, tyle że w dół. Ale prawdziwym skarbem są mniejsze akweny, zwane sucharami. To dystroficzne jeziorka śródleśne o ciemnobrunatnej, herbacianej wodzie barwionej przez kwasy humusowe. W parku znajduje się ich dwadzieścia – to rekord w skali kraju. Nigdzie indziej nie zobaczysz tylu tych niezwykłych zbiorników w jednym miejscu.

Teraz uwaga na coś, co może Cię zaskoczyć. W Wigierskim Parku Narodowym rośnie dwadzieścia dwa gatunki storczyków. To połowa wszystkich gatunków storczyków występujących w Polsce! Wśród nich znajdziesz krytycznie zagrożone wyginięciem miodokwiat krzyżowy i kukuczkę kapturkowatą. Wiosną i wczesnym latem te rośliny zamieniają niektóre fragmenty parku w prawdziwą scenę botanicznego spektaklu.

A bobry? To właśnie dla ich ochrony w latach pięćdziesiątych zaczęło się wszystko. Gdy okazało się, że na tereny Wigier przybyły osobniki z terenów Związku Radzieckiego (polskie bobry praktycznie wyginęły), utworzono najpierw rezerwat „Ostoja bobrów Stary Folwark”, później kolejny w Zakątach. Dziś w samym parku żyje około dwustu pięćdziesięciu bobrów, a dzięki ich migracji cała populacja na Suwalszczyźnie liczy prawie pięć tysięcy sztuk. Bóbr stał się symbolem parku i widnieje w jego logo – i słusznie, bo to jeden z największych sukcesów ochrony przyrody w Polsce.

Jezioro Wigry – poznaj je z wody, bo inaczej nic nie zrozumiesz

Możesz objechać jezioro Wigry dookoła samochodem, zrobić kilka zdjęć z brzegu i uznać sprawę za załatwioną. Ale to tak, jakbyś próbował poznać osobę tylko z jej profilu na mediach społecznościowych – zobaczysz fasadę, ale nie wyczujesz głębi. Jezioro Wigry trzeba poznać z wody, bo dopiero wtedy pojmujesz jego prawdziwą naturę.

Jezioro zajmuje dwadzieścia jeden kilometrów kwadratowych i ma bardzo urozmaiconą linię brzegową – liczne zatoki, wysepki i cypelki tworzą mozaikę mikroświatów. Przez środek przepływa Czarna Hańcza, dzieląc akwen na kilka części połączonych cieśninami. Maksymalna głębokość to te wspomniane siedemdziesiąt trzy metry, co czyni Wigry jednym z najgłębszych jezior w Polsce.

Najlepszy sposób na odkrycie jeziora? Rejs łodzią Leptodora II, która należy do Wigierskiego Parku Narodowego. Pomieści tylko dziesięć osób, więc atmosfera jest kameralna, a nie jak na przeładowanym statku wycieczkowym. Największą atrakcją są szklane okna w dnie łodzi – możesz dosłownie zajrzeć w głębiny jeziora i zobaczyć, co kryje się pod powierzchnią. Kapitanowie dzielą się wiedzą przyrodniczą podczas rejsu, więc wracasz nie tylko z pięknymi widokami, ale i zrozumieniem ekosystemu jeziora. Bilety kosztują czternaście złotych normalny, rezerwuj przez Muzeum Wigier.

Alternatywą jest rejs statkiem Tryton po tzw. papieskiej trasie – tej samej, którą płynął Jan Paweł II podczas swojej wizyty w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym dziewiątym roku. Rejsy odbywają się od maja do września i trwają dłużej niż te Leptodorą, bo obejmują większy fragment jeziora.

Jeśli wolisz aktywność, wypożycz kajak lub rower wodny. Wiele przystani nad jeziorem oferuje sprzęt – szczególnie polecam te w Starym Folwarku i Gawrych Rudzie. Pamiętaj tylko, że do pływania po jeziorze potrzebujesz karty wstępu do parku, o czym jeszcze powiem dalej.

Klasztor w Wigrach – miejsce, gdzie cisza ma głębię

Gdy zbliżasz się do półwyspu, na którym stoi pokamedulski zespół klasztorny, już z daleka widzisz sylwetkę barokowego kościoła odbijającą się w tafli jeziora. To jeden z tych widoków, które wbijają się w pamięć i zostają tam na zawsze.

Historię tego miejsca musisz znać, żeby w pełni docenić jego wyjątkowość. W tysiąc sześćset sześćdziesiątym siódmym roku król Jan Kazimierz ufundował tu erem dla kamedułów – pustelniczego zakonu żyjącego według surowej reguły świętego Romualda. Król wierzył, że modlitwy zakonników wyproszą u Boga łaskę odwrócenia klęsk, które nawiedzały Rzeczpospolitą. Miejsce było idealne – wysp na jeziorze, otoczona puszczą, z dala od ludzi. Kameduli żyli w pojedynczych domkach-eremach, spotykali się tylko na wspólnych modlitwach i mogli rozmawiać ze sobą jedynie w niedziele i święta.

Tu zaczyna się ciekawa historia. Kameduli okazali się nie tylko pobożnymi mnichami, ale i znakomitymi gospodarzami. To oni założyli miasto Suwałki w tysiąc siedemset piętnastym roku! Zakładali wsie, budowali drogi, prowadzili cegielnie, młyny, gorzelnie. Erem wigierski należał do najbogatszych na terenie Rzeczypospolitej. Wszystko skończyło się po trzecim rozbiorze Polski – w tysiąc osiemsetnym roku władze pruskie skonfiskowały dobra kamedułów i usunęły zakonników z Wigier.

Dziś możesz zwiedzić ten niezwykły kompleks. Zacznij od kościoła – jego wnętrze zachwyca barokowym przepychem, ale prawdziwy dreszczyk emocji czeka w kryptach. W podziemiach znajdują się katakumby z niszami, w których spoczywają szczątki zmarłych ojców kamedułów. Na jednej ze ścian zobaczysz XVIII-wieczne malowidło „Taniec śmierci” – memento mori przypominające o nieuchronności przemijania.

Wejdź na wieżę widokową – stamtąd rozciąga się panorama na jezioro Wigry i okoliczne lasy, która tłumaczy, dlaczego kameduli wybrali to miejsce. Zwiedzając apartamenty papieskie w Kaplicy Kanclerskiej, zobaczysz pokoje, w których mieszkał Jan Paweł II podczas swojej wizyty. To kameralna wystawa z osobistymi przedmiotami papieża i zdjęciami z tamtego pobytu.

Na terenie klasztoru działa Kawiarnia Pod Wieżą i Tawerna w Ogrodach Klasztornych – dobre miejsca na odpoczynek po zwiedzaniu. Kompleks jest dostosowany dla osób niepełnosprawnych (winda, odpowiednie ścieżki), co nie jest oczywiste w zabytkowym obiekcie.

Suchary – herbaciane jeziora, o których nikt Ci nie opowiada

Wracam do sucharów, bo to coś, czego absolutnie nie możesz przegapić. Większość turystów nawet nie wie o ich istnieniu, a to jeden z najbardziej unikalnych elementów Wigierskiego Parku Narodowego.

Suchary to dystroficzne jeziorka śródleśne – małe, płytkie zbiorniki o ciemnobrunatnej wodzie przypominającej mocną herbatę. Woda zawiera ogromne ilości kwasów humusowych pochodzących z rozkładającej się materii organicznej, głównie mchu torfowca. W efekcie widzisz przez nią zaledwie na kilkadziesiąt centymetrów, choć jest krystalicznie czysta. To jak patrzeć przez brązowe szkło.

Środowisko sucharów jest skrajnie ubogie w składniki odżywcze, więc żyją tu tylko organizmy szczególnie przystosowane. Na brzegach rosną kobierce mchu torfowca, z którego wyrastają rosiczki – mięsożerne rośliny łowiące owady lepkimi włoskami. Żurawina rozściela swoje nitkowate łodygi, a bagno zwyczajne wypuszcza białe puchate główki. To ekosystem z czasów, gdy klimat był chłodniejszy i wilgotniejszy.

Największy suchar w parku to Suchar Wielki – możesz go zobaczyć idąc ścieżką edukacyjną „Jeziora”, która startuje w Gawrych Rudzie. Sześciokilometrowa trasa prowadzi przez trzy jeziora: Wigry, Suchar Wielki i Długie. Nad Sucharem Wielkim znajduje się platforma widokowa – wejdź na nią wczesnym rankiem, gdy nad taflą unosi się mgła, a pierwsze promienie słońca przebijają się przez las. To widok, który zostaje w pamięci.

Inna opcja to ścieżka „Suchary” startująca tuż obok dyrekcji parku w Krzywem. Trasa krótka, niecałe trzy kilometry, ale przeprowadza Cię wokół Suchara II i Suchara IV. Przy tym drugim jest pomost widokowy wysunięty nad wodę – idealny punkt do obserwacji płazów, które wiosną gromadzą się tu do rozrodu. Jeśli masz szczęście, zobaczysz gągoły pływające po tafli.

Co Ci mówię? Pomiń suchary tylko wtedy, gdy naprawdę nie masz czasu. We wszystkich innych sytuacjach to obowiązkowy punkt programu, bo nigdzie indziej w Polsce nie zobaczysz tylu tych niezwykłych jeziorek w jednym miejscu.

Szlaki i ścieżki – mapa drogowa do prawdziwego poznania parku

Wigierski Park Narodowy oferuje dwieście czterdzieści pięć kilometrów szlaków pieszych, rowerowych i narciarskich. Brzmi przytłaczająco? Spokojnie, nie musisz przemierzać ich wszystkich. Wystarczy, że wybierzesz te właściwe dla swoich potrzeb.

Najbardziej spektakularny szlak to zielony „Wokół Wigier” – czterdzieści jeden kilometrów okrążających jezioro. Początkowo była to trasa piesza, teraz promowana jest głównie dla rowerzystów. To dobry wybór, bo rower pozwala pokonać dystans w jeden dzień (pieszo byłoby to męczące). Trasa prowadzi raz bliżej brzegu, raz oddala się w las, mijasz przystanie, plaże, kładki przez strumyki. Pagórkowata rzeźba terenu dodaje wyzwania – policz, że to nie będzie leniwa przejażdżka, tylko porządny trening. Punkty widokowe rozmieszczone wzdłuż szlaku dają pretekst do zatrzymania i odpoczynku.

Dla osób, które wolą krótsze wycieczki, park przygotował sześć ścieżek edukacyjnych. To nie są przypadkowe trasy – każda została zaprojektowana, żeby pokazać konkretne aspekty przyrody parku.

Ścieżka „Las” (2,5 km) startuje przy dyrekcji w Krzywem. Prowadzi przez różne typy lasów – od liściastego grądu, przez podmokły łęg, po iglasty bór bagienny. Już na początku zobaczysz z kładki rozlewisko bobrowe z żeremiem (gniazdem bobra), jest też rekonstrukcja szałasu z epoki kamienia i barcie na drzewach. Na końcu czeka wystawa etnograficzna przy leśniczówce. Trasa łatwa, odpowiednia dla rodzin z dziećmi.

Ścieżka „Jeziora” (6 km) – już o niej wspominałem. Wiedzie z Gawrych Rudy nad Suchar Wielki i jezioro Długie. Najbardziej spektakularna przyrodniczo, szczególnie dla tych, którzy chcą zobaczyć suchary.

Ścieżka „Płazy” znajduje się w Rosochatym Rogu. Środkowy odcinek biegnie wokół drobnych oczek wodnych specjalnie odtworzonych dla płazów. Najlepszy czas na wizytę to wiosna, gdy płazy odbywają gody – słyszysz wtedy koncert rechotu i kumkania z każdej strony. Mało kto o tym wie, ale wiosenne wieczory na tej ścieżce to niezapomniane doświadczenie dźwiękowe.

Ścieżka „Puszcza” (4 km) zaczyna się w Wysokim Moście i prowadzi w głąb dziewiczej Puszczy Augustowskiej. Dochodzisz do śródleśnego jeziora Suchar Konopniak – miejsca tak spokojnego i odizolowanego, że poczujesz się jak odkrywca nietkniętych terenów.

Ścieżka „Samle” (4,8 km) w północnej części parku okrąża kilka jezior: Samle Duże, Gałęziste i Białe Pierciańskie. Mniej uczęszczana niż pozostałe, więc jeśli szukasz samotności z naturą – to dobry wybór.

Praktyczna rada: zacznij dzień wcześnie, szczególnie latem. O ósmej rano na szlakach masz spokój, zwierzęta są aktywne, światło idealne do zdjęć. Po dziesiątej zaczynają przybywać autobusy wycieczek i magia blednie. Zabierz wodę, przekąskę i środek na komary (latem potrafią być uciążliwe, szczególnie przy wodzie). Jeśli idziesz sam, powiedz komuś, którędy idziesz i kiedy planujesz wrócić – to podstawowa zasada bezpieczeństwa.

Czarna Hańcza – rzeka, która zasłużyła na miano legendy

Czarna Hańcza to główna rzeka przepływająca przez park. Wśród kajakarzy cieszy się sławą jednego z najpiękniejszych szlaków w Polsce – i to nie jest przesada marketingowa, tylko rzeczywistość potwierdzona tysiącami spływów rocznie.

Rzeka rozpoczyna swój bieg z jeziora Hańcza (które nie leży w parku, ale w pobliżu – to nawiasem mówiąc najgłębsze jezioro w Polsce, sto dziewięć metrów!), przepływa przez jezioro Wigry, a następnie wijąc się przez puszczę, dociera do Kanału Augustowskiego. Charakteryzuje ją spokojny nurt, brak progów i bystrzy, co czyni ją idealną dla początkujących kajakarzy i rodzin z dziećmi. Jednocześnie dzika przyroda wokół, meandrujący nurt i liczne zakola sprawiają, że nawet doświadczeni wodniacy nie nudzą się.

Najpopularniejsze odcinki spływu to:

  • Stary Folwark – Maćkowa Ruda/Wysoki Most – około piętnastu kilometrów, trzy do czterech godzin. Przepływasz przez jezioro Wigry, później rzeka wiedzie przez puszczę. To tzw. Papieski Szlak Kajakowy – Jan Paweł II pływał tędy podczas swojej wizyty.
  • Wysoki Most – Głęboki Bród/Frącki – kolejne piętnaście kilometrów głębiej w Puszczę Augustowską.
  • Frącki – Rygol/Mikaszówka – najbardziej dziki odcinek, daleko od cywilizacji.

Możesz też zrobić spływ wielodniowy, łącząc różne odcinki. Wzdłuż rzeki są pola biwakowe, gdzie możesz rozbić namiot.

Organizacja spływu jest prosta – w okolicy działa kilkanaście wypożyczalni kajaków, które oferują kompleksową obsługę: dostarczą kajaki na start, odbiorą Cię z mety, zapewnią kapoki. Ceny zaczynają się od około siedemdziesięciu złotych za osobę za spływ jednodniowy. Pamiętaj, że do spływu przez park potrzebujesz karty wstępu.

Najlepszy okres na spływ to maj-czerwiec (wysoki poziom wody, bujna zieleń) i wrzesień (złote barwy jesieni, mniej turystów). W lipcu i sierpniu może być ciasno – to szczyt sezonu i na rzece bywa tłoczno.

Bobry, storczyki i reszta obsady

Wróćmy do bobrów, bo ich historia to jeden z najciekawszych wątków parku. W latach czterdziestych dwudziestego wieku na terenie przyszłego parku zanotowano pierwsze stanowisko bobrów – zwierzęta przybyły z terenów Związku Radzieckiego. Były to praktycznie jedyne bobry na polskich terenach, bo rodzima populacja wyginęła. Świadomość, jak rzadkie są te zwierzęta, doprowadziła do utworzenia w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym dziewiątym roku rezerwatu „Ostoja bobrów Stary Folwark”, później kolejnego w Zakątach.

Ochrona się powiodła. Bobry rozmnożyły się i zaczęły migrować na okoliczne tereny. Dziś w samym parku żyje około dwustu pięćdziesięciu osobników, a w całej Suwalszczyźnie prawie pięć tysięcy. To jeden z wielkich sukcesów polskiej ochrony przyrody – gatunek uratowany przed wyginięciem teraz prosperuje.

Gdzie szukać bobrów? Na ścieżce „Las” zaraz na początku zobaczysz żeremie (gniazdo bobra) na rozlewisku. W Muzeum Wigier w Starym Folwarku jest przekrojowa makieta żeremi – możesz zajrzeć do środka i zobaczyć, jak bobry urządzają swoje domy. Prawdziwe bobry są nocnymi zwierzętami, więc spotkanie ich za dnia wymaga szczęścia. Ale ślady ich obecności – ogryziona pnie, tamy na strumieniach, charakterystyczne ślady na błocie – zobaczysz praktycznie wszędzie.

Storczyki to druga duma parku. Dwadzieścia dwa gatunki to imponująca liczba, ale uwaga – żeby je zobaczyć, musisz przyjechać we właściwym czasie. Większość gatunków kwitnie od maja do lipca. Niektóre, jak obuwik pospolity, preferują lasy liściaste i brzegi jezior. Inne, jak krytycznie zagrożony miodokwiat krzyżowy, rosną na torfowiskach. Bez przewodnika botanicznego ciężko je zlokalizować, bo to rośliny dyskretne, często rosnące w trudno dostępnych miejscach. Na ścieżkach edukacyjnych są tablice informacyjne pokazujące, jakie gatunki występują w danym miejscu.

Wśród innych rzadkich gatunków znajdziesz aldrowandę pęcherzykowatą – mięsożerną roślinę wodną łowiącą drobne zwierzęta w pęcherzyki, czy rosiczkę długolistną rosnącą na torfowiskach. To flora, którą coraz trudniej spotkać w Europie, a w Wigierskim Parku Narodowym jest chroniona i może rozwijać się bezpiecznie.

Muzea i wystawy – dobre wprowadzenie przed wyruszeniem w teren

Kuszące jest pominięcie muzeów i ruszenie od razu w teren. Rozumiem – chcesz być na świeżym powietrzu, a nie w zamkniętym budynku. Ale zaufaj mi, godzina spędzona w Muzeum Wigier w Starym Folwarku zwróci się stukrotnie.

Muzeum jest multimedialne i interaktywne – to nie nudna ekspozycja za szybami. Możesz dosłownie „wejść do wnętrza lodowca” i zobaczyć, jak powstał polodowcowy krajobraz Suwalszczyzny. Makieta dna jeziora Wigry pokazuje jego skomplikowaną rzeźbę – po takim seansie patrzysz na jezioro z zupełnie inną świadomością. Poznasz pierwszych osadników – łowców reniferów, którzy przybyli tu tuż po ustąpieniu lodowca. Zobaczysz przekrojowe żeremie bobra i zrozumiesz, jak te zwierzęta żyją.

Dalsza część ekspozycji opowiada historię klasztoru kamedulskiego i pokazuje, jakie atrakcje czekają dziś nad jeziorem Wigry. Całość zajmuje około godziny, bilety kosztują osiem złotych normalny (cztery ulgowy). W czwartki między listopadem a kwietniem wstęp jest bezpłatny.

Wystawa „Nad Wigrami” w siedzibie dyrekcji parku w Krzywem skupia się na przyrodzie. Zobacz tu akwaria z miejscowymi gatunkami ryb, przekrojowe żeremie bobra, oś czasu ilustrującą przemiany okolicy. To mniejsza ekspozycja niż w Starym Folwarku, ale też warta odwiedzenia, szczególnie że znajduje się przy początku ścieżek „Las” i „Suchary”.

Jeśli interesuje Cię rybołówstwo, zajrzyj do Czerwonego Folwarku, gdzie w magazynach bazy rybackiej znajduje się wystawa „Historia i tradycje rybołówstwa nad Wigrami”. Zobaczysz dłubankę, kuter, kruszarkę do lodu, model aparatu inkubacyjnego ikry i nieoczywisty sprzęt rybacki. To raj dla pasjonatów wędkarstwa.

Wszystkie trzy wystawy są wliczone w cenę karty wstępu do parku – nie płacisz dodatkowo, więc naprawdę szkoda byłoby nie skorzystać.

Praktyczne informacje, bez których się nie obejdziesz

Przejdźmy do konkretów. Wigierski Park Narodowy wymaga posiadania karty wstępu, jeśli przebywasz na obszarach objętych ochroną ścisłą lub czynną. Dotyczy to praktycznie wszystkich szlaków, ścieżek edukacyjnych, jezior i rzek. Obowiązek posiadania karty dotyczy osób powyżej siódmego roku życia.

Ceny kart wstępu (stan na rok dwa tysiące dwadzieścia pięć):

  • Jednodniowa: osiem złotych normalny, cztery złote ulgowy
  • Tygodniowa: dwadzieścia złotych normalny, dziesięć złotych ulgowy
  • Dwutygodniowa: dwadzieścia pięć złotych normalny, dwanaście pięćdziesiąt ulgowy
  • Roczna: sześćdziesiąt złotych normalny, trzydzieści złotych ulgowy

Ulgi przysługują uczniom, studentom, emerytom, rencistom i osobom niepełnosprawnym. Dzieci do lat siedmiu nie płacą. Mieszkańcy gmin położonych w granicach parku i gmin przyległych są zwolnieni z opłat.

Gdzie kupić karty? W Centrum Informacji Turystycznej w Krzywem, w Muzeum Wigier w Starym Folwarku, online na stronie wpn.eparki.pl, lub u większości organizatorów spływów kajakowych i wypożyczalni rowerów. Nie kupujesz karty, jeśli tylko przejeżdżasz przez park drogą publiczną – opłata dotyczy wchodzenia na szlaki i korzystania z infrastruktury parku.

Godziny otwarcia:

  • Centrum Informacji Turystycznej (Krzywe): od maja do września codziennie dziewięć do siedemnastu, od października do kwietnia wtorki-piątki dziewięć do piętnasta
  • Muzeum Wigier (Stary Folwark): sezon letni (maj-wrzesień) codziennie dziesięć do osiemnastu, poza sezonem wtorki-piątki dziesięć do czternasta, w czwartki bezpłatnie

Jak dojechać: Park leży na wschód od Suwałk w województwie podlaskim. Z Warszawy to około trzysta kilometrów (trzy i pół godziny samochodem). Jedziesz trasą przez Białystok, za Suwałkami skręcasz w kierunku Sejn i kierujesz się do Krzywego lub Wigier. Z Gdańska to około trzysta pięćdziesiąt kilometrów. Z Krakowa ponad sześćset – sporo, ale ludzie przyjeżdżają, bo warto.

Komunikacją publiczną dojeżdżasz do Suwałk autobusami PKS (połączenia z większych miast), stamtąd lokalnymi autobusami do miejscowości w parku lub nad jego granicami. Nie ma bezpośredniego połączenia kolejowego – najbliższa stacja to Suwałki, ale stamtąd musisz dalej autobusem lub taksówką.

Kiedy jechać: Najpiękniejszy okres to maj i czerwiec – wszystko kwitnie, ptaki śpiewają, poziom wody w rzekach wysoki (ważne dla kajakarzy). Lipiec i sierpień to szczyt sezonu – ciepło, długie dni, ale też najwięcej ludzi. Wrzesień i październik to złota jesień – mniej turystów, przepiękne barwy lasów, komfortowa temperatura. Zima dla narciarzy biegowych – park ma przygotowane trasy, a zaśnieżone lasy i zamarznięte jeziorka mają swój surowy urok.

Noclegi: Wokół parku i w pobliskich miejscowościach znajdziesz pełną gamę noclegów – od kempingów, przez agroturystykę, pensjonaty, po hotele. Popularne miejsca: Gawrych Ruda, Stary Folwark, Bryzgiel, Krzywe, Wigry. W sezonie letnim rezerwuj z wyprzedzeniem, bo miejsca szybko się zapełniają. Poza sezonem zwykle nie ma problemu ze znalezieniem noclegu.

Trzy rzeczy, które musisz zapamiętać

Po pierwsze, Wigierski Park Narodowy to nie tylko jezioro Wigry i klasztor. To czterdzieści dwa jeziora, w tym dwadzieścia unikalnych sucharów, które zobaczysz tylko tu. To dwadzieścia dwa gatunki storczyków i populacja bobrów licząca prawie pięć tysięcy sztuk na Suwalszczyźnie. Nie zadowalaj się powierzchownym zwiedzaniem – wybierz się na ścieżki edukacyjne, zejdź z utartych tras, poświęć czas na poznanie sucharów.

Po drugie, park trzeba poznać w różnych formach. Idź pieszo ścieżkami edukacyjnymi, wypożycz rower i okrąż jezioro Wigry, weź kajak i przepłyń Czarną Hańczą. Każda z tych form daje inną perspektywę i inny rodzaj kontaktu z przyrodą. Jeśli możesz, przyjedź na kilka dni i pozwól parkowi się do Ciebie „doszorować” – to nie jest miejsce na weekend pędzonego przez cele turystyczne, tylko na spokojne obcowanie z naturą.

Po trzecie – praktyczność. Kup kartę wstępu (osiem złotych za dzień to naprawdę niewiele), zacznij od wizyty w Muzeum Wigier w Starym Folwarku żeby zrozumieć kontekst, wybierz szlaki dostosowane do swojej kondycji i zainteresowań, zabierz wodę i środek na komary. Przyjedź wcześnie rano i zostań do zmierzchu – wtedy zobaczysz najwięcej.

I jeszcze jedna, nieoczywista rada na koniec. Gdy będziesz nad którymś z sucharów wczesnym rankiem, gdy mgła unosi się nad herbacianą wodą a światło przebija się przez korony drzew – zatrzymaj się. Odłóż aparat, schowaj telefon i po prostu patrz. Przez pięć minut. Poczujesz wtedy coś, czego żadne zdjęcie nie oddaje – połączenie z tym miejscem, świadomość, że jesteś częścią czegoś większego i starszego niż Ty. To właśnie po to przyjeżdża się do Wigierskiego Parku Narodowego. Nie po kolejny punkt na liście odwiedzonych miejsc, ale po ten moment, kiedy natura przypomina Ci, kim naprawdę jesteś.

By Tadeusz Malczuk

Tadeusz Malczuk to doświadczony górołaz, który od ponad 30 lat przemierza górskie szlaki w Polsce i za granicą. Pochodzi z Nowego Sącza, gdzie jako dziecko zakochał się w Beskidach, ale to Tatry skradły jego serce na dobre. Z wykształcenia leśnik, z zamiłowania fotograf i gawędziarz, który potrafi godzinami opowiadać o szlakach, schroniskach i spotkaniach z dziką przyrodą. Tadeusz wierzy, że w górach człowiek najbardziej zbliża się do siebie – to jego azyl, przestrzeń do kontemplacji i oddechu od zgiełku codzienności. Nigdy nie wyrusza w drogę bez termosu z herbatą z lipy, mapy papierowej i notesu, w którym zapisuje myśli oraz obserwacje z wędrówek. Od lat dokumentuje swoje wyprawy na blogu „Wędrowny Duch Gór”, gdzie łączy refleksje, zdjęcia i praktyczne porady dla miłośników górskich wędrówek.