Garmin Forerunner 165

Wyobraź sobie zegarek, który wygląda jak smartwatch za 2000 złotych, waży tyle co garść śrubek i potrafi być Twoim osobistym trenerem biegowym. Brzmi jak marzenie? Garmin Forerunner 165 próbuje spełnić właśnie tę obietnicę – i robi to zaskakująco skutecznie. Ale czy dla każdego? To już inna historia.

Premiera tego modelu w lutym 2024 roku wywołała spore zamieszanie wśród biegaczy. Powód? Garmin wsadził do stosunkowo taniego zegarka ekran AMOLED, funkcje zdrowotne znane ze znacznie droższych modeli i dodał do tego Garmin Pay. Jednocześnie coś z niego wyjął – i tu właśnie zaczyna się ciekawa dyskusja.

Przeszedłem z tym zegarkiem przez setki kilometrów, analizując każdy aspekt jego działania. Powiem Ci szczerze, co w nim zachwyca, a co potrafi irytować – bez owijania w bawełnę.

Ekran AMOLED – największy atut czy pułapka marketingowa?

Zacznijmy od tego, co widać gołym okiem i czego nie sposób zignorować. Wyświetlacz AMOLED o przekątnej 1,2 cala i rozdzielczości 390 × 390 pikseli robi piorunujące pierwsze wrażenie. Kolory są soczyste, czernie – absolutne, a animacje na tarczy biegają płynnie. Po miesiącach patrzenia na matowe ekrany MIP innych zegarków sportowych to prawdziwy oddech świeżości.

Obsługa dotykowa działa sprawnie zarówno przy nawigacji po menu w ciągu dnia, jak i podczas biegu – choć tutaj, przy mokrych rękach po deszczu, zdarzają się nieplanowane kliknięcia. Dlatego dobrze, że producent zostawił też pięć fizycznych przycisków, które pozwalają sterować zegarkiem niezależnie od ekranu. Hybrydowe sterowanie to prawdziwy atut.

Co warto wiedzieć o baterii przy ekranie AMOLED: w trybie zegarka producent deklaruje do 11 dni pracy, a z aktywnym GPS do 19 godzin. W praktyce, przy codziennych treningach trwających około godziny i kilku powiadomieniach dziennie, realny czas pracy wynosi 5–6 dni. Brzmi skromnie? Porównaj to z Apple Watch czy zegarkami Samsung, które ledwo dotrwają do wieczora – nagle robi się całkiem przyzwoicie.

Tryb zawsze włączonego wyświetlacza (Always On Display) jest dostępny, ale zdecydowanie skraca czas pracy baterii. W praktyce warto go aktywować tylko podczas aktywności sportowej.

Specyfikacja, która przekracza swój przedział cenowy

Kiedy patrzysz na listę czujników zabudowanych w Forerunnerze 165, mimowolnie sprawdzasz, czy przypadkiem nie czytasz specyfikacji droższego modelu. To, co znajdziesz w środku, faktycznie robi wrażenie:

Zegarek wyposażono w czujnik tętna Garmin Elevate czwartej generacji – ten sam, który trafił do flagowych modeli marki. Dochodzi do tego wysokościomierz barometryczny (który mierzy pokonane przewyższenia w czasie rzeczywistym), pulsoksymetr, akcelerometr, kompas i czujnik natężenia światła regulujący automatycznie jasność ekranu. Całość zamknięto w kopercie o średnicy 43 mm i grubości zaledwie 11,6 mm, a zegarek waży tylko 39 gramów. Na nadgarstku czujesz go tyle, co porządną opaskę.

Wodoodporność na poziomie 5 ATM pozwala spokojnie ćwiczyć w deszczu i pływać – nie musisz zdejmować zegarka przed wskoczeniem do basenu. Pasek ze standardowymi sprężynkami 20 mm oznacza, że wymiana na inny model nie wymaga wizyty u jubilera.

Dostępne warianty kolorystyczne – czarny, szary, fioletowy i turkusowy – sprawiają, że Forerunner 165 nie wygląda jak typowy „gadżet sportowy”, który wstyd zakładać na co dzień. Trafia też w gust kobiet szukających lekkiego, stylowego zegarka, który jednak serio traktuje treningi.

Funkcje treningowe: co potrafi zegarek do biegania w tej klasie cenowej?

To jest serce całego urządzenia i tutaj Forerunner 165 pokazuje, że nie jest tylko ładną obudową z ekranem.

Garmin Coach i plany treningowe dopasowane do Ciebie

Jedną z najmocniejszych stron tego zegarka jest system Garmin Coach. Wgrasz cel – powiedzmy, ukończenie pierwszego półmaratonu w trzy miesiące – i zegarek sam zaproponuje plan treningowy. Co ważne, plan nie jest sztywny. Jeśli opuścisz trening albo wypadniesz z formy, system się dostosowuje. Każdego ranka w raporcie porannym zobaczysz sugestię dotyczącą dzisiejszej aktywności – na podstawie Twojego snu, obciążenia stresem i historii treningowej.

Dla początkujących biegaczy to niemal jak mieć trenera w kieszeni. Dla bardziej zaawansowanych – doświadczeni biegacze wyczerpią możliwości systemu wcześniej, bo im wyższy poziom, tym trudniej algorytmowi spersonalizować trening pod konkretną osobę. Własny trener i zegarek potrafią się wówczas „nie zgadzać”.

VO2max, body battery i status HRV – dane, które mówią prawdę

Zegarek wylicza szacunkowy pułap tlenowy (VO2max) i na tej podstawie przewiduje Twoje czasy na dystansach od 5 km do maratonu. Przydatne? Bardzo – szczególnie jeśli dopiero zaczynasz i nie masz punktu odniesienia dla swojej formy.

Body battery to wskaźnik poziomu energii organizmu prezentowany w skali 0–100. Bywa mylący – możesz czuć się świetnie przy niskim wskazaniu i odwrotnie. Traktuj go jako sygnał pomocniczy, nie wyrok.

Status zmienności tętna (HRV) to jeden z bardziej zaawansowanych wskaźników regeneracji. Zegarek analizuje nocne odczyty i porównuje je z Twoją długoterminową bazą, informując, czy organizm jest gotowy na intensywny wysiłek, czy potrzebuje odpoczynku. W połączeniu z oceną jakości snu i śledzonymi fazami nocnego wypoczynku dostajesz całkiem dobre narzędzie do zarządzania regeneracją.

PacePro i dynamika biegu – dla tych, którzy chcą więcej

Funkcja PacePro ułatwia trzymanie zakładanego tempa podczas startu – zegarek analizuje profil trasy i na bieżąco sugeruje tempo, uwzględniając przewyższenia. Brzmi prosto, ale na zawodach, gdy adrenalina sprawia, że chcesz wyprzedzić połowę stawki na pierwszym kilometrze, taka funkcja potrafi uratować Twój wynik.

Dynamika biegu pozwala monitorować kadencję, długość kroku, czas kontaktu z podłożem i odchylenie pionowe. To zaawansowane dane, które pomagają doskonalić technikę – o ile wiesz, co z nimi zrobić. Dla kogoś, kto zaczyna przygodę z bieganiem, to może być informacyjne przeciążenie. Dla biegacza szlifującego formę przed maratonem – prawdziwa kopalnia wiedzy.

Wady Forerunner 165 – o tym Ci nie mówią w reklamie

To, co teraz powiem, może Cię zaskoczyć: Forerunner 165 to jeden z niewielu zegarków, przy których jego ograniczenia są równie ciekawe do omówienia, co zalety. Nie dlatego, że jest zły – ale dlatego, że Garmin celowo zostawił w nim pewne „luki”, które wypełniają droższe modele.

Brak wielopasmowego GPS (dual band) to największy kompromis. Forerunner 165 korzysta ze standardowego odbiornika GPS współpracującego z GLONASS i Galileo – co w praktyce wystarcza na większości tras. Ale jeśli biegniesz przez gęstą zabudowę miejską lub w głębokich wąwozach, precyzja śledzenia może być niższa niż u Forerunner 255 czy 265, które mają dual band. Na prostych trasach podmiejskich różnica jest marginalna.

Brak żyroskopu oznacza, że zegarek nie rozpoznaje automatycznie stylów pływackich. Możesz wybrać pływanie jako aktywność, ale nie licz na szczegółową analizę techniki każdego przeby.

Cztery pola danych zamiast sześciu to ograniczenie widoczne podczas treningu. Forerunner 255 pozwala wyświetlić sześć parametrów jednocześnie – zegarek, dystans, tętno, tempo, kadencja, czas. W Forerunnerze 165 musisz wybierać cztery. Dla wielu biegaczy to żaden problem; dla tych, którzy analizują każdy parametr – irytująca konieczność przewijania ekranów.

Brak funkcji „training status” dostępnej w Forerunnerze 265 sprawia, że zegarek nie analizuje, czy Twój trening jest produktywny, czy przetrenowany. Dostaniesz dane o efekcie każdego treningu (aerobowy lub anaerobowy), ale nie pełną ocenę statusu treningowego.

AMOLED i słońce – producent chwali czytelność ekranu w różnych warunkach oświetleniowych, i faktycznie jest przyzwoita. Ale ekrany MIP konkurencji, jak w Forerunnerze 255, są lepiej widoczne w bezpośrednim intensywnym słońcu. Przy jasnym sierpniowym popołudniu możesz zauważyć różnicę.

Garmin Forerunner 165 vs 255 – krótkie porównanie

Cecha Forerunner 165 Forerunner 255
Ekran AMOLED, dotykowy MIP, przyciski
Waga 39 g 49 g
Bateria (smartwatch) 11 dni 14 dni
Bateria (GPS) 19 godz. 30 godz.
Dual band GPS Nie Tak
Żyroskop Nie Tak
NFC (Garmin Pay) Tak Tak
Tryb multisport Ograniczony Pełny
Pola danych 4 6
Cena orientacyjna ~900–1100 zł ~1100–1300 zł

Wniosek z tabeli? Jeśli priorytetem jest ekran, waga i codzienny wygląd – Forerunner 165 wygrywa wyraźnie. Jeśli bardziej zależy Ci na precyzji GPS, dłuższej baterii i szerokim wsparciu multisportu – 255 jest lepszym wyborem, choć straconą cenę nadrabia przy dłuższym użytkowaniu.

Dla kogo jest Garmin Forerunner 165?

Odpowiem szczerze, bo to najważniejsze pytanie tego tekstu.

Kup Forerunner 165, jeśli:

Zaczynasz biegać lub biegasz amatorsko na dystansach do półmaratonu i chcesz mieć pod ręką sensowne dane treningowe bez konieczności uczenia się zawodowego oprogramowania. Chcesz zegarka, który wygląda tak dobrze, że możesz go nosić na spotkanie, a potem wybrać się w nim na trening. Interesuje Cię monitoring zdrowia – sen, stres, HRV – i chcesz mieć to wszystko w jednym, lekkim urządzeniu. Zależy Ci na Garmin Pay, żeby nie brać portfela na poranne bieganie.

Pomyśl dwa razy, jeśli:

Jesteś zaawansowanym biegaczem ścigającym się regularnie na maratonach lub ultramaratonach, gdzie precyzja GPS ma krytyczne znaczenie. Uprawiasz triatlon lub wiele różnych sportów i potrzebujesz pełnego wsparcia multisport – Forerunner 265 lub 955 będą lepszym wyborem. Biegasz głównie po lesie lub w trudnym terenie, gdzie dual band GPS robi naprawdę dużą różnicę.

Co tak naprawdę wyróżnia Forerunner 165 na tle konkurencji?

Garmin przez lata uczył nas, że tani zegarek sportowy to kompromisy na każdym kroku – plastikowe wrażenia, mdły ekran, podstawowe funkcje. Forerunner 165 wyłamuje się z tego schematu i to jest jego największy atut.

Dostaniesz tu ekran AMOLED i płatności zbliżeniowe w zegarku, który kosztuje mniej niż wiele „lifestylowych” urządzeń nienadających się do prawdziwego treningu. Do tego barometr (niespodziewana obecność w tej klasie cenowej), czujnik tętna czwartej generacji i system adaptacyjnych planów treningowych, który naprawdę działa. Wszystko w obudowie ważącej 39 gramów, którą po dwóch dniach przestajesz czuć na nadgarstku.

Dla biegacza, który chce wstać z kanapy i zacząć traktować treningi poważniej – nie mając ambicji olimpijskich, ale chcąc widzieć postęp – to jeden z najrozsądniejszych wyborów na rynku.

Czy warto kupić Garmin Forerunner 165?

Kiedy zaczynałem test tego zegarka, byłem sceptyczny. Coś za coś – AMOLED kosztem GPS, lekkość kosztem funkcji. Po kilku tygodniach mam jednak inną perspektywę.

Forerunner 165 to zegarek stworzony z myślą o konkretnym człowieku – amatorskim biegaczu, który chce wiedzieć więcej o swoim treningu i zdrowiu, ale nie zamierza spędzać wieczorów na analizowaniu danych z profesjonalnych sesji interwałowych. Dla tej osoby robi niemal wszystko, czego potrzebuje – i robi to ładnie, lekko i z ekranem, przy którym inne zegarki w tej cenie wyglądają blado.

Jeśli szukasz pierwszego poważnego zegarka biegowego lub upgradu od podstawowego opaski fitness, Forerunner 165 wart jest poważnego rozważenia. Jeśli jesteś doświadczonym zawodnikiem liczącym każdą sekundę na zawodach – rozejrzyj się za Forerunnerem 265 lub 955.

Jedno jest pewne: Garmin mocno podniósł poprzeczkę w segmencie zegarków do 1200 złotych. Inni producenci mają teraz trudne zadanie.

By Tadeusz Malczuk

Tadeusz Malczuk to doświadczony górołaz, który od ponad 30 lat przemierza górskie szlaki w Polsce i za granicą. Pochodzi z Nowego Sącza, gdzie jako dziecko zakochał się w Beskidach, ale to Tatry skradły jego serce na dobre. Z wykształcenia leśnik, z zamiłowania fotograf i gawędziarz, który potrafi godzinami opowiadać o szlakach, schroniskach i spotkaniach z dziką przyrodą. Tadeusz wierzy, że w górach człowiek najbardziej zbliża się do siebie – to jego azyl, przestrzeń do kontemplacji i oddechu od zgiełku codzienności. Nigdy nie wyrusza w drogę bez termosu z herbatą z lipy, mapy papierowej i notesu, w którym zapisuje myśli oraz obserwacje z wędrówek. Od lat dokumentuje swoje wyprawy na blogu „Wędrowny Duch Gór”, gdzie łączy refleksje, zdjęcia i praktyczne porady dla miłośników górskich wędrówek.