Pamiętasz ten moment, gdy po raz pierwszy zakładasz na nadgarstek zegarek za prawie 3000 złotych? Czujesz 94 gramy tytanu, widzisz pomarańczowe akcenty, a wyświetlacz świeci tak jasno, że mogłaby konkurować z latarnią morską. To właśnie Galaxy Watch Ultra – najdroższy, najbardziej zaawansowany i… najbardziej kontrowersyjny zegarek, jaki kiedykolwiek wypuścił Samsung.
Przez ostatnie tygodnie nosiłem tego stalowego kolosa na nadgarstku. Biegałem z nim, pływałem, spałem i… frustra się. Bo to, co zobaczyłem w materiałach marketingowych, nie zawsze pokrywało się z rzeczywistością. Bateria, która miała trzymać 60-100 godzin? Zapomnij. GPS, który miał być idealny? Cóż… porozmawiamy.
Ale zanim odpiszesz Galaxy Watch Ultra jako kolejny przepłacony gadżet, pozwól że pokażę Ci pełen obraz. Bo ten zegarek ma w sobie coś, czego nie znajdziesz w żadnym innym smartwatchu na Androidzie. I jeśli należysz do odpowiedniej grupy użytkowników, może właśnie znalazłeś swojego idealnego towarzysza treningów.
Czym właściwie jest Galaxy Watch Ultra?
Galaxy Watch Ultra to pierwszy zegarek w portfolio Samsunga, który otwarcie mówi: „nie jestem dla wszystkich”. Debiutował w lipcu 2024 roku razem z Galaxy Watch 7, ale od pierwszego spojrzenia widać, że to kompletnie inna liga.
Samsung stworzył odpowiedź na Apple Watch Ultra – i nie ukrywa tego. Pomarańczowe akcenty, masywna konstrukcja, nazwa „Ultra” – podobieństwa rzucają się w oczy natychmiast. Ale Koreańczycy nie skopiowali ślepo pomysłu Apple’a. Zamiast kwadratowego wyświetlacza mamy okrągłą tarczę w kwadratowej kopercie – połączenie, które przypomina luksusowe zegarki od Bell & Ross czy Tag Heuer.
To sprzęt stworzony dla osób aktywnych, które potrzebują wytrzymałego partnera na wyprawy w góry, intensywne treningi czy ekstremal aktywności. Samsung pozycjonuje go jako konkurenta nie tylko dla Apple Watch Ultra, ale też dla sportowych bestii od Garmina. Pytanie brzmi: czy udało im się stworzyć zegarek, który faktycznie spełnia te obietnice?
Zanim do tego dojdziemy, muszę Cię ostrzec: jeśli szukasz eleganckiego smartwatcha do garnituru albo lekkiego zegarka na szczupłe nadgarstek, możesz już teraz przewinąć do sekcji „dla kogo NIE jest ten zegarek”. Galaxy Watch Ultra to masa funkcji i technologii upakowana w pancerną obudowę. Subtelność nie jest jego najmocniejszą stroną.
Pancerna konstrukcja – tytan, szkło szafirowe i normy wojskowe
Kiedy pierwszy raz wyjąłem Galaxy Watch Ultra z pudełka, pierwsze co pomyślałem: „to rzeczywiście wygląda jak zegarek do zadań specjalnych”. Tytanowa koperta klasy 4 odbija światło, szafirowe szkło błyszczy, a pomarańczowy pasek krzyczy „jestem gotowy na przygodę”.
Ten zegarek zbudowano tak, jakby miał przetrwać apokalipsę. Tytan to nie tylko marketing – to materiał, który łączy lekkość aluminium z wytrzymałością stali. 94 gramy może wydawać się dużo (dla porównania, Galaxy Watch 7 waży 33 g), ale gdy weźmiesz pod uwagę rozmiar i konstrukcję, to całkiem rozsądna masa.
Szafirowe szkło to kolejny element układanki. Po tygodniach noszenia – podczas treningów, przypadkowych uderzeń o ściany, czy nawet podczas pracy w ogrodzie – ekran nie ma ani jednego zarysowania. To nie jest zwykłe szkło Gorilla Glass – to materiał, który używany jest w szwajcarskich zegarkach za dziesiątki tysięcy złotych.
Samsung pochwalił się certyfikatem MIL-STD-810H – amerykańską normą wojskową. W praktyce oznacza to, że zegarek przeszedł testy w ekstremalnych warunkach: temperatury od -20 do +55 stopni Celsjusza, wilgoć, kurz, upadki, wibracje i zmiany ciśnienia atmosferycznego. Możesz go zabrać w Tatry zimą albo na pustynię w lecie – teoretycznie powinien przeżyć.
Wodoodporność 10 ATM brzmi imponująco i faktycznie możesz z nim pływać, nawet w morzu. Ale uwaga – Samsung jasno mówi, że to nie jest zegarek do nurkowania. W przeciwieństwie do Apple Watch Ultra 2, który ma certyfikat do nurkowania rekreacyjnego do 40 metrów głębokości, Galaxy Watch Ultra jest przeznaczony tylko do „płytkich aktywności wodnych”. Oznacza to pływanie w basenie czy morzu, snorkeling, ale nie nurkowanie z butlami. To ważne rozróżnienie, które może rozczarować niektórych.
Design budzi emocje. Ta kwadratowa koperta z okrągłym wyświetlaczem – albo Ci się podoba, albo nie. Ja do niego przywyłem, ale wiem, że niektórzy nazywają go „paskudztwem”. Co ciekawe, mimo masywnych rozmiarów (47,4 x 47,4 x 12,1 mm), zegarek dobrze leży na nadgarstku. Przynajmniej na średnim i większym – na szczupłych dłoniach kobiet czy młodzieży wygląda jak pancerz.
Ekran, który zaćmi słońce – 3000 nitów jasności
Tu Samsung pokazał wszystkim, jak powinien wyglądać ekran w sportowym smartwatchu. Super AMOLED o przekątnej 1,47 cala i rozdzielczości 480 x 480 pikseli to standard, ale jasność maksymalna 3000 nitów to już poziom science fiction.
Testowałem ten zegarek w pełnym słońcu podczas letniego popołudnia – i to był jedyny smartwatch, który widziałem bez problemu. Nie musiałem zasłaniać go dłonią, przekręcać nadgarstka czy szukać cienia. Po prostu działał. Dla osób, które spędzają dużo czasu na zewnątrz – biegaczy, kolarzy, wspinzek – to game changer.
Kontrast AMOLED-a to oczywiście poezja. Czerń jest absolutnie czarna (piksele są wyłączone), a kolory eksplodują intensywnością. Odświeżanie dostosowuje się dynamicznie, co pomaga oszczędzać baterię – ale o baterii porozmawiamy później, bo to temat na osobną sekcję.
Always-on Display działa świetnie. Możesz wybrać tryb, w którym tarcza świeci przez cały czas (zjada więcej baterii) albo pokazuje się tylko przy podniesieniu nadgarstka. Detekcja gestu działa w 95% przypadków – rzadko zdarza mi się podnosić nadgarstek i patrzeć na czarny ekran.
Tarcze to osobny świat. Samsung stworzył dla Ultra specjalną tarczę „Ultra Analogowa”, która wykorzystuje pełen potencjał dużego ekranu. Możesz dostosować aż 13 elementów – od stylu wskazówek, przez kompas, aż po 8 różnych kompozycji danych (pogoda, tętno, kroki, itd.). To najbardziej funkcjonalna tarcza, jaką widziałem – na jednym ekranie masz więcej informacji niż w większości konkurencyjnych smartwatchy.
Procesor i wydajność – w końcu prawdziwa moc
Samsung w końcu zrobił to, na co czekałem od lat – zamontował procesor, który faktycznie działa szybko. Exynos W1000 to pierwszy 5-rdzeniowy chip w technologii 3nm w świecie smartwatchy. Brzmi technicznie? Pozwól że przetłumaczę: ten zegarek jest błyskawiczny.
Przewijanie menu, otwieranie aplikacji, przełączanie się między funkcjami – wszystko działa płynnie, bez zacinki, bez frustrującego oczekiwania. Poprzednie generacje Galaxy Watch potrafiły przybrć kilka sekund na otwarcie aplikacji Samsung Health. Tutaj? Natychmiast.
2 GB pamięci RAM to więcej niż w większości smartwatchy (standardem jest 1-1,5 GB). Oznacza to, że możesz mieć otwartych wiele aplikacji w tle bez zwalniania systemu. 32 GB pamięci wewnętrznej to z kolei miejsce na tysiące piosenek, setki tarcz i dziesiątki aplikacji. Ja wykorzystałem może 20% – chyba że jesteś fanem pobierania całych playlist offline, nie zabraknie Ci miejsca.
Wear OS 5 z nakładką One UI 6 Watch to najlepszy system operacyjny, jaki możesz dostać na zegarku z Androidem. Jest dojrzały, stabilny i bogaty w aplikacje. Sklep Google Play oferuje tysiące aplikacji – od Spotify i YouTube Music, przez mapy Google, aż po narzędzia do medytacji czy bankowe. To przewaga nad zamkniętymi ekosystemami niektórych producentów.
Bateria – największe rozczarowanie Ultra
Tutaj muszę być brutalnie szczery: bateria w Galaxy Watch Ultra to największa porażka tego zegarka. Samsung obiecywał 60-100 godzin w zależności od trybu użytkowania. Rzeczywistość? 1,5-2 dni przy normalnym korzystaniu.
Pojemność 590 mAh brzmi imponująco – to taka sama bateria jak w Galaxy Watch 5 Pro. Problem w tym, że Watch 5 Pro też nie słynął z długiego czasu pracy. I tutaj zaczyna się matematyka, która się nie zgadza.
Testowałem różne scenariusze. Przy włączonym Always-on Display, ciągłym pomiarze tętna, kilku powiadomieniach dziennie i jednym 45-minutowym treningu z GPS – zegarek wydybył 30-35 godzin. To znaczy dzień i noc, następny dzień i koniec. Przed drugą nocą musiałem sięgnąć po ładowarkę.
Wyłączenie Always-on Display wydłużyło czas do około 40-45 godzin. Tryb oszczędzania energii? Owszem, daje te obiecywane 60-100 godzin, ale wyłącza większość funkcji – monitoring tętna, powiadomienia, kolorowy ekran. W tym trybie zegarek pokazuje tylko godzinę i podstawowe dane. Po co w takim razie miałbym kupować smartwatch za 2500 zł, żeby używać go jak zwykłego zegarka?
Porównajmy to z konkurencją. Apple Watch Ultra 2 daje 36-42 godziny realnego użytkowania – podobnie jak Galaxy Watch Ultra. Ale Apple nigdy nie obiecywało 60-100 godzin. Garmin Fenix 7 czy Epix wytrzymują 10-14 dni w trybie smartwatch i tygodnie w trybie GPS. To zupełnie inna liga.
Problem pogarsza konstrukcja paska. Samsung zastosował nowy system mocowania Dynamic Lug – pasek jest gruby i elastyczny, co powoduje, że odstaje od płaskich ładowarek bezprzewodowych. Nie możesz go położyć na ładowarce Samsung Duo czy powerbanku z Qi. Musisz użyć dołączonej ładowarki magnetycznej. To irytujące ograniczenie, zwłaszcza jeśli masz w domu ekosystem Samsung i chciałbyś naładować zegarek na tej samej ładowarce co telefon.
Ładowanie zajmuje około 1,5 godziny od 0 do 100%. To przyzwoity czas – rano pod prysznic, zegarek na ładowarkę i masz pełną baterię na resztę dnia. Ale musisz pamiętać o codziennym ładowaniu, co dla mnie (przyzwyczajonego do zegarków ładowanych raz w tygodniu) było mentalnym przeskokiem.
Co ciekawe, niektórzy użytkownicy zgłaszają problemy z przegrzewaniem przy intensywnym użyciu eSIM w obszarach ze słabym zasięgiem. Zegarek potrafi się wyłączyć z komunikatem o zbyt wysokiej temperaturze baterii. U mnie to nie wystąpiło, ale warto o tym wiedzieć.
Funkcje sportowe i GPS – dla aktywnych, ale z zastrzeżeniami
Galaxy Watch Ultra ma ponad 90 trybów treningowych. Od biegania, pływania i jazdy na rowerze, przez wspinaczkę i golf, aż po egzotyczne opcje jak krykiet czy kickboxing. Większość z nich to zwykłe rejestrowanie tętna i kalorii, ale główne sporty dostają zaawansowane metryki.
Dual GPS (L1 + L5) to technologia, która powinna zapewnić dokładność porównywalną z profesjonalnymi zegarkami sportowymi. L5 to nowsze pasmo satelitarne, które lepiej radzi sobie w gęstej zabudowie i wąwozach górskich. W teorii brzmi świetnie.
W praktyce? Tutaj mam mieszane uczucia. Podczas treningów biegowych w otwartym terenie GPS działał bez zarzutu. Trasy były gładkie, dystanse zgadzały się z komputerem rowerowym i aplikacją Strava na telefonie. Problem pojawił się w mieście i podczas jazdy na rowerze.
Na forach użytkowników pojawiają się raporty o „szalonych trasach” – GPS potrafi nagle zarejestrować pętlę, wyskok na bok czy dodatkowe kilometry. U mnie zdarzyło się to dwa razy podczas 30-kilometrowych wyjazdów rowerowych – zamiast 30 km zegarek pokazał 33 km i 37 km. Trasa wyglądała, jakbym jeździł w losowych kierunkach, choć cały czas trzymałem się głównej drogi.
Samsung wypuścił aktualizację, która podobno naprawia ten problem, ale część użytkowników nadal zgłasza nieścisłości. To frustrujące, bo dual GPS kosztował Samsunga sporo w rozwoju, a w praktyce czasem działa gorzej niż pojedynczy GPS w tańszych modelach.
Funkcja importu tras GPX to coś, na co czekałem. Możesz pobrać trasę z aplikacji turystycznej, wgrać ją do Samsung Health i zegarek poprowadzi Cię po zaplanowanej ścieżce. Świetne dla trekkingu w górach czy eksplorowania nowych tras rowerowych. Track Back – nawigacja powrotna po własnych śladach – również działa dobrze, choć wymaga stabilnego GPS.
Automatyczne wykrywanie aktywności potrafi rozpoznać, że zacząłeś biegać, chodzić czy jechać na rowerze, i zapyta, czy chcesz zarejestrować trening. Działa w 8 na 10 przypadków – czasem musiałem już przebiec kilometr, zanim zegarek się obudził.
Przycisk akcji (pomarańczowy, na boku koperty) to moja ulubiona funkcja. Możesz przypisać do niego stoper, latarkę (tak, zegarek ma latarkę – biały ekran na pełnej jasności), listę treningów lub blokadę wodną. Podczas treningów używałem go do oznaczania okrążeń – jedno kliknięcie i mam zapisany czas pośredni. Świetnie przemyślane.
Samsung Health analizuje treningi szczegółowo – strefy tętna, obciążenie treningowe, VO2max, czas regeneracji. Dla osób trenujących poważnie to cenne dane. Dla mnie, amatora biegającego 3 razy w tygodniu, często to za dużo informacji. Ale wolę mieć i nie używać, niż potrzebować i nie mieć.
Monitoring zdrowia – kompleksowy, ale z ograniczeniami
Galaxy Watch Ultra to prawdziwa elektrownia pomiarów zdrowotnych. Czujnik BioActive generacji trzeciej mierzy tętno, natlenienie krwi (SpO2), temperaturę skóry i odpowiedziowy jest za EKG oraz pomiar ciśnienia.
Pomiar tętna działa w tle przez cały dzień. Porównywałem wyniki z pasem piersiowym Polar – podczas spoczynku różnice wynosiły 1-3 uderzenia na minutę, podczas intensywnego wysiłku 3-5 uderzeń. To bardzo dobry wynik jak na smartwatch.
EKG i pomiar ciśnienia – tutaj zaczyna się problem. Te funkcje działają TYLKO z telefonami Samsung przez aplikację Samsung Health Monitor. Jeśli masz smartfona Xiaomi, OnePlus, Google Pixel czy jakikolwiek inny Android – zapomnij. Nie uruchomisz tych funkcji, kropka.
To absurd. Kupujesz zegarek za 2500 zł, a połowa zaawansowanych funkcji jest zablokowana, jeśli nie masz telefonu tej samej marki. Podobno można to obejść przez instalację zmodyfikowanej aplikacji, ale wymaga to root’owania telefonu i tracisz gwarancję. Nie powinno tak być.
EKG działa podobnie jak w profesjonalnych urządzeniach medycznych – przykładasz palec do przycisku na zegarku na 30 sekund i dostajesz wykres rytmu serca. Aplikacja potrafi wykryć migotanie przedsionków (AFib) – poważną arytmię, która wymaga konsultacji lekarskiej. To nie zastępuje wizyty u kardiologa, ale jako narzędzie wczesnego ostrzegania ma sens.
Pomiar ciśnienia wymaga kalibracji z tradycyjnym ciśnieniomierzem co 4 tygodnie. Wyniki są orientacyjne – różnice z profesjonalnym ciśnieniomierzem wynosiły u mnie 5-10 mmHg. Nie używałbym tego do podejmowania decyzji medycznych, ale do śledzenia trendów – czemu nie.
Analiza składu ciała to funkcja, która mierzy procent tkanki tłuszczowej, masę mięśniową, wodę w organizmie i masę kostną. Stoisz w określonej pozycji przez 15 sekund i dostajesz wyniki. Problem? Wyniki różnią się nawet o 3-4% w ciągu tego samego dnia, w zależności od nawodnienia, posiłku czy aktywności. Traktuję to bardziej jak ciekawostkę niż narzędzie diagnostyczne.
Monitoring snu to jedna z lepszych stron tego zegarka. Samsung wykorzystuje AI do analizy faz snu (REM, głęboki, płytki), wykrywa przebudzenia i chrapanie. Po przebudzeniu dostajesz wynik snu (0-100 punktów) z rekomendacjami. U mnie korelowało to dobrze z tym, jak się faktycznie czułem.
Funkcja wykrywania bezdechu sennego uruchomiła się u mnie kilka razy – zegarek zauważył dłuższe przerwy w oddychaniu podczas snu. To potencjalnie życioratunkowa funkcja dla osób z niewykrytą apneą snu.
Wykrywanie upadku działa (testowałem go kontrolowanie symulując upadek) i po 60 sekundach bez ruchu zegarek wysyła SOS do wybranych kontaktów. Dla osób starszych czy uprawiających ekstrememalne sporty – nieoceniona funkcja.
System i aplikacje – Wear OS z charakterem Samsunga
Wear OS 5 z nakładką One UI 6 Watch to najbardziej dojrzały system, jaki można dostać na zegarku z Androidem. Samsung i Google współpracowali nad optymalizacją, i widać to gołym okiem.
Interfejs jest intuicyjny – swajp w dół pokazuje szybkie ustawienia (latarka, tryb samolotowy, blokada), swajp w górę powiadomienia, swajp w lewo/prawo kafelki z aplikacjami. Standardowo, ale działa płynnie.
Ekosystem aplikacji to największa zaleta Wear OS. Google Play ma tysiące aplikacji – Spotify (z offline playlistami), YouTube Music, Mapy Google z nawigacją, Strava, WhatsApp, aplikacje bankowe, narzędzia do medytacji jak Calm czy Headspace. Jeśli używasz iPhone’a z Apple Watch, wiesz jak ograniczony jest ich sklep – tutaj masz wszystko.
Samsung Wallet z NFC działa perfekcyjnie. Płacenia zbliżeniowe zegarkiem to wygoda, do której szybko się przyzwyczajasz. W sklepie, w komunikacji miejskiej – wystarczy przyłożyć nadgarstek i gotowe.
Największy ból: brak obrotowego pierścienia. Poprzednie modele Galaxy Watch miały fizyczny, obracający się bezel wokół ekranu – najlepszy sposób nawigacji w smartwatchu, jaki kiedykolwiek wymyślono. Tutaj mamy tylko dotykową ramkę – przesuwasz palcem po krawędzi ekranu, a menu się przewija.
Działa? Tak. Czy jest tak dobre jak fizyczny pierścień? Absolutnie nie. W rękawiczkach nie zadziała. Spoconymi palcami ślizga się. W zimie, w deszczu, przy brudnych dłoniach – problem. Samsung usunął jedną z najbardziej charakterystycznych cech swojch zegarków i nie podał sensownego wyjaśnienia. Przypuszczam, że chodziło o wytrzymałość – ruchoma część mogłaby osłabić pancerną konstrukcję. Ale to tylko spekulacja.
Gest podwójnego uszczypnięcia (łączysz palec wskazujący z kciukiem dwukrotnie) pozwala odebrać połączenie, zatrzymać stoper czy odrzucić powiadomienie bez dotykania ekranu. Samsung skopiował to z Apple Watch, ale działa równie dobrze. Podczas biegania czy jazdy na rowerze – bezcenne.
Asystent Google jest wbudowany, ale… nie ma polskiego języka. Musisz mówić po angielsku. To frustrujące, zwłaszcza że Asystent Google w telefonach Android działa po polsku bez problemu. Samsung obiecał aktualizację, ale na razie cierpliwości.
Łączność i niezależność – eSIM i LTE
Wszystkie wersje Galaxy Watch Ultra mają wbudowany moduł LTE i obsługę eSIM. To oznacza, że możesz wyjść na trening bez telefonu i nadal odbierać połączenia, dostawać wiadomości, streamować muzykę ze Spotify czy używać map.
Aktywacja eSIM zajmuje kilka minut w aplikacji operatora (Play, Orange, Plus, T-Mobile – wszyscy wspierają zegarki Samsung). Płacisz dodatkową opłatę miesięczną (10-15 zł), ale dostajesz prawdziwą niezależność.
W praktyce LTE działa świetnie… gdy ma zasięg. Problem: niektórzy użytkownicy zgłaszają przegrzewanie zegarka w obszarach ze słabym sygnałem. Zegarek mocno pracuje, próbując utrzymać połączenie, bateria robi się gorąca i system awaryjnie wyłącza urządzenie. U mnie zdarzyło się to raz podczas treningu w lesie – sygnał był słaby, zegarek się wyłączył i schłodził.
Bluetooth 5.3 łączy się z telefonem błyskawicznie i trzyma połączenie stabilnie nawet w odległości 10-15 metrów. Wi-Fi dual-band (2,4 GHz i 5 GHz) to standard. NFC dla płatności działało w każdym terminalu, który testowałem.
Największe wady – co mnie irytowało
Pozwól, że zgrupuję wszystko, co naprawdę mnie denerwowało podczas używania Galaxy Watch Ultra:
Bateria nieadekwatna do obietnic. Samsung reklamował 60-100 godzin. Realnie masz 30-40 przy normalnym użytkowaniu. To nie jest porażka – Apple Watch Ultra i inne smartwatche także tyle trzymają. Ale obiecywanie czegoś, czego nie można dostarczyć, to strzelanie sobie w stopę. Zawiodłem się, bo liczyłem na co najmniej 3-4 dni bez ładowania.
Brak obrotowego pierścienia. To był podpis Galaxy Watch. Usunięcie go to decyzja, której kompletnie nie rozumiem. Dotykowa ramka działa, ale nie jest nawet w połowie tak wygodna. Podczas ćwiczeń, w rękawiczkach, spoconymi palcami – fizyczny pierścień był lepszy. Tęsknię za nim codziennie.
Nowy system mocowania pasków – Dynamic Lug. Brzmi innowacyjnie, w praktyce oznacza, że nie możesz używać standardowych pasków 20mm czy 22mm bez zakupu specjalnego adaptera. Samsung chciał własny standard, co komplikuje personalizację. Dla mnie to minus, zwłaszcza że miałem kolekcję pasków z poprzednich modeli.
Pasek blokuje uniwersalne ładowarki. Przez grubość paska zegarek odstaje od płaskich ładowarek bezprzewodowych. Mam ładowarkę Samsung Duo, na której ładuję telefon i słuchawki – logicznie zegarek też powinien tam pasować. Nie pasuje. Muszę używać dedykowanej ładowarki magnetycznej. Drobnostka, ale irytująca.
Przypadkowe uruchamianie środkowego przycisku. Przycisk funkcyjny znajduje się na wysokości nadgarstka. Podczas zgięcia dłoni (np. podpierając głowę, pisząc na klawiaturze) często przypadkowo go naciskam i uruchamia się stoper albo latarka. Po tygodniu nauczyłem się noszenia zegarka nieco wyżej na przedramieniu, ale problem pozostaje.
Funkcje zdrowotne tylko z telefonami Samsung. EKG i pomiar ciśnienia – dwie z najważniejszych funkcji zdrowotnych – działają TYLKO z telefonami Samsung. Dla użytkowników innych marek to zamknięte funkcje w sprzęcie, za który zapłacili pełną cenę. Absurd.
Masywne rozmiary nie dla każdego. 47mm i 94 gramy to rozmiary, które na szczupłych nadgarstkach wyglądają jak zegarek dziadka. Widziałem zdjęcia kobiet noszących tego zegarka – wygląda nieproporcjonalnie. Samsung mógł zaoferować mniejszą wersję 42-44mm, jak robi to Apple.
Wysoka cena startowa. 2899 zł na start to było zbyt dużo. Cena szybko spadła do 2300-2500 zł, co pokazuje, że nawet Samsung wiedział, że przesadził. Dla porównania – Galaxy Watch 7 kosztuje 1300-1500 zł i oferuje 80% funkcji Ultra. Różnica 1000 zł za tytanową obudowę, szafirowe szkło i kilka dodatkowych funkcji to dużo.
Problemy z GPS. Dla zegarka sportowego nieprecyzyjny GPS to grzech śmiertelny. Większość czasu działa dobrze, ale te 10-20% treningów, gdzie trasa wygląda jak narysowana przez pijnego pająka, to problem, który Samsung musi naprawić aktualizacją.
Brak kompatybilności z iPhone. Jeśli masz iPhone’a, zapomnij o Galaxy Watch Ultra. Samsung nie wspiera iOS. To logiczne (Apple też nie wspiera Androida w Apple Watch), ale warto o tym wiedzieć przed zakupem.
Zalety, które przeważają szalę
Mimo wszystkich wad, Galaxy Watch Ultra ma w sobie coś, co sprawia, że nadal go noszę. Pozwól, że wymienię zalety, które faktycznie robią różnicę:
Najjaśniejszy ekran na rynku smartwatchy. 3000 nitów to nie marketing – to rzeczywista przewaga w pełnym słońcu. Biegając, jeżdżąc na rowerze, wspinając się – zawsze widzisz ekran bez wysiłku. Konkurencja ma 1000-2000 nitów. Różnica jest namacalna.
Wytrzymała konstrukcja. Tytan + szafir + MIL-STD-810H = spokój ducha. Możesz go uderzyć, zadrapać, moczyć – nie zrobi mu się krzywda. Po tygodniach intensywnego użytkowania zegarek wygląda jak nowy. To jest sprzęt zbudowany na lata.
Wodoodporność 10 ATM. Pływam z nim w morzu, basenach, pod prysznicem – działa bez zarzutu. Jedyne czego nie robię to nurkowanie (Samsung ostrzega przed tym), ale do wszystkich innych aktywności wodnych – bez obaw.
Bogaty pakiet funkcji zdrowotnych. Pomiar tętna, SpO2, temperatura, EKG (z Samsung), ciśnienie (z Samsung), analiza składu ciała, monitoring snu, wykrywanie bezdechu – to kompletny zestaw. Nawet jeśli połowa z nich wymaga telefonu Samsung, druga połowa działa z każdym Androidem.
Wear OS = największy ekosystem aplikacji. Google Play ma wszystko. Spotify, Strava, Mapy, WhatsApp, aplikacje bankowe – jeśli istnieje na Androida, prawdopodobnie ma wersję na Wear OS. To przewaga nad zamkniętymi systemami konkurencji.
eSIM/LTE = prawdziwa niezależność. Wychodzę na długi bieg bez telefonu – nadal mogę odebrać połączenie, odpowiedzieć na SMS, streamować muzykę. To wolność, do której szybko się przyzwyczajasz.
Przycisk akcji. Jedna rzecz, którą Samsung dobrze skopiował od Apple’a. Konfigurowalny przycisk, który możesz dopasować do swoich potrzeb, to funkcja, którą używasz codziennie. U mnie to stoper – jedno kliknięcie podczas biegania i mam zapisane okrążenie.
Szybki procesor. Exynos W1000 w końcu daje płynność, którą powinny mieć wszystkie smartwatche. Brak zacięć, błyskawiczne reakcje – to zmienia doświadczenie użytkowania.
Design. Tak, budzi kontrowersje. Ale dla mnie ta kwadratowo-okrągła koperta z tytanu i pomarańczowymi akcentami wygląda unikatowo. To nie jest zegarek dla nieśmiałych – to statement piece.
Dla kogo jest Galaxy Watch Ultra?
Po tygodniach testów wiem dokładnie, kto powinien kupić tego zegarka – i kto nie powinien:
Idealny dla:
Sportowców outdoorowych. Jeśli biegasz w górach, wspinasz się, uprawiasz trekking, triathlon – ta wytrzymała konstrukcja, dual GPS i przycisk akcji są stworzone dla Ciebie. Zegarek przetrwa to, czego nie przetrwa zwykły smartwatch.
Osób intensywnie ćwiczących. Ponad 90 trybów treningowych, zaawansowane metryki (strefy tętna, VO2max, czas regeneracji), import tras GPX – to narzędzia dla osób, które traktują trening poważnie.
Właścicieli telefonów Samsung. Z Galaxy S24/S25/Z Fold/Z Flip dostaniesz pełnię możliwości: EKG, ciśnienie, bezproblemową synchronizację, szybsze sparowanie. Ekosystem działa najlepiej, gdy wszystko jest z tej samej stajni.
Użytkowników Androida szukających premium. Jeśli masz Pixela, OnePlusa, Xiaomi czy innego Androida i chcesz najlepszego smartwatcha na rynku (bez iPhone’a) – to najlepsza opcja. Stracisz EKG i ciśnienie, ale reszta działa.
Osób potrzebujących wytrzymałego zegarka. Pracujesz fizycznie? Budujesz, remontjesz, pracujesz w terenie? Ten zegarek przetrwa warunki, które zniszczyłyby delikatniejszy smartwatch.
Miłośników zaawansowanych funkcji zdrowotnych. Pomiar ciśnienia, EKG, analiza snu, wykrywanie bezdechu, monitoring całodobowy – dla osób dbających o zdrowie to kompleksowe narzędzie.
NIE dla:
Właścicieli iPhone. Zero kompatybilności. Nawet nie próbuj. Apple Watch to Twoja jedyna opcja.
Osób z małymi nadgarstkami. 47mm i 94 gramy to rozmiary dla średnich i dużych dłoni. Na szczupłym nadgarstku (poniżej 16 cm obwodu) będzie wyglądał nieproporcjonalnie i niewygodnie.
Szukających eleganckiego zegarka biznesowego. Galaxy Watch Ultra to sportowiec. Do garnituru, na spotkanie biznesowe, do eleganckich okazji – wyglądałby źle. Jeśli potrzebujesz uniwersalnego zegarka na co dzień i do pracy, wybierz Galaxy Watch 7 Classic (gdyby istniał) albo inny model.
Osób oczekujących tygodniowej baterii. Jeśli nie chcesz ładować zegarka codziennie albo co dwa dni, to nie dla Ciebie. Garmin Fenix, Amazfit T-Rex, Huawei Watch GT – te modele dają tydzień i więcej.
Budżetu poniżej 2000 zł. Nawet w promocji Galaxy Watch Ultra kosztuje 2200-2500 zł. To sporo pieniędzy. Galaxy Watch 7 za 1300 zł daje 80% funkcji za połowę ceny – dla większości osób wystarczy.
Osób szukających prostego zegarka bez technologicznej komplikacji. Setki opcji, aplikacji, ustawień – to może być przytłaczające dla osób, które chcą po prostu zegarka pokazującego godzinę, kroki i powiadomienia. Prostszy model będzie lepszym wyborem.
Cena i dostępność – czy warto?
Galaxy Watch Ultra wszedł na polski rynek w lipcu 2024 z ceną 2899 zł. Brzmiało to absurdalnie – prawie tyle co budżetowy laptop, więcej niż niektóre średniopółkowe telefony. Samsung szybko to skorygował.
Obecnie (kwiecień 2026) znajdziesz go w cenie 2200-2500 zł w zależności od sklepu i promocji. To nadal wysoka cena, ale bardziej uzasadniona niż na start.
Dla porównania:
- Apple Watch Ultra 2: 4500 zł (prawie dwukrotnie droższy)
- Garmin Fenix 7: 2000-3000 zł (w zależności od wersji)
- Galaxy Watch 7 (44mm LTE): 1500 zł
- Huawei Watch GT 4: 1200-1500 zł
W tej cenie Galaxy Watch Ultra konkuruje głównie z Garmin Fenix i innymi sportowymi zegarkami. Jest znacznie tańszy od Apple Watch Ultra, ale droższy od większości smartwatchy z Androidem.
Gdzie kupić? Samsung.com, Media Expert, RTV Euro AGD, x-kom, Komputronik – wszędzie mają podobne ceny (2300-2500 zł). Samsung często oferuje program odkupu – oddajesz starego zegarka (może być nawet innej marki) i dostajesz 500-1000 zł zniżki. Warto sprawdzić aktualne promocje przed zakupem.
Czy warto? Zależy. Jeśli należysz do grupy „idealny dla” z poprzedniej sekcji – tak. Jeśli szukasz uniwersalnego zegarka albo masz ograniczony budżet – Galaxy Watch 7 za 1500 zł da Ci 80% funkcji za 40% mniej pieniędzy.
Galaxy Watch Ultra vs konkurencja
Postaw trzy zegarki obok siebie:
| Cecha | Galaxy Watch Ultra | Apple Watch Ultra 2 | Garmin Fenix 7X |
|---|---|---|---|
| Cena | ~2400 zł | ~4500 zł | ~2800 zł |
| Bateria (real) | 1,5-2 dni | 2 dni | 10-14 dni |
| Ekran | 1,47″ AMOLED 3000 nits | 1,92″ OLED 3000 nits | 1,4″ MIP 1000 nits |
| Wodoodporność | 10 ATM (bez nurkowania) | 10 ATM + EN13319 (nurkowanie do 40m) | 10 ATM |
| GPS | Dual (L1+L5) | Dual | Multi-GNSS |
| Ekosystem | Android/Wear OS | iOS only | Universal |
| Waga | 94g | 61g | 96g |
| Materiał | Tytan | Tytan | Tytan/stal |
| Procesor | Exynos W1000 | S9 | własny |
vs Apple Watch Ultra 2: Samsung wygrywa ceną (połowa ceny Apple’a) i opcjami personalizacji (więcej tarcz, aplikacji). Apple wygrywa integracją z ekosystemem iOS, certyfikatem do nurkowania i… wagą (61g vs 94g to duża różnica). Problem: działają w różnych ekosystemach, więc wybór jest prosty – iPhone = Apple, Android = Samsung.
vs Garmin Fenix 7X: Garmin miażdży baterią (10-14 dni vs 2 dni) i precyzją sportową (metryki dla profesjonalnych sportowców). Samsung wygrywa ekosystemem aplikacji (Wear OS ma setki razy więcej), smartwatch features (płatności, asystent, streaming muzyki) i ekranem (AMOLED vs MIP). Garmin to narzędzie sportowe, Samsung to smartwatch, który potrafi w sport.
vs Galaxy Watch 7: Mniejszy brat kosztuje 1500 zł i ma: ten sam procesor, podobny ekran (mniejszy, mniej jasny), podobne funkcje zdrowotne. Różnice? Ultra ma tytan (vs aluminium), szafirowe szkło (vs Gorilla Glass), większą baterię (590 vs 425 mAh) i certyfikaty militarne. Pytanie: czy te różnice są warte 1000 zł? Dla większości – nie.
Najlepszy… dla niektórych
Galaxy Watch Ultra to najbardziej zaawansowany smartwatch, jaki Samsung kiedykolwiek stworzył. Tytanowa konstrukcja, najjaśniejszy ekran na rynku, kompletny pakiet funkcji zdrowotnych i sportowych, Wear OS z tysiącami aplikacji – pod względem technicznym to bestia.
Ale ma fundamentalne wady: bateria, która nie spełnia obietnic (60-100h w reklamach, 1,5-2 dni w praktyce), brak kultowego obrotowego pierścienia, problemy z GPS u części użytkowników i funkcje zdrowotne zablokowane dla osób bez telefonów Samsung.
To nie jest zegarek dla każdego. Jeśli masz iPhone’a – odpada. Jeśli masz małe nadgarstek – odpada. Jeśli chcesz eleganckiego zegarka do garnituru – odpada. Jeśli potrzebujesz tygodniowej baterii – odpada.
Ale jeśli jesteś aktywną osobą z telefonem Android (najlepiej Samsung), która potrzebuje wytrzymałego smartwatcha do intensywnych treningów, outdoorowych przygód i monitorowania zdrowia – Galaxy Watch Ultra to najlepszy wybór na rynku. Lepszy od Garmina (więcej smart), lepszy od standardowych smartwatchy (więcej sport), i znacznie tańszy od Apple Watch Ultra (jeśli w ogóle rozważasz Androida).
Gdybym miał kupić go dziś, znając wszystkie wady? Tak, kupiłbym. Bo mimo baterii, która wymaga codziennego ładowania, mimo braku obrotowego pierścienia i mimo okazjonalnych problemów z GPS – to nadal najbardziej kompletny smartwatch sportowy dla użytkowników Androida.
Ocena: 4/5
- Wykonanie i konstrukcja: 5/5
- Ekran: 5/5
- Bateria: 2,5/5
- Funkcje sportowe: 4/5
- Funkcje zdrowotne: 4,5/5
- Obsługa i system: 4/5
- Stosunek ceny do możliwości: 3,5/5
Kupiłbyś znowu? Tak, bo żaden inny smartwatch na Androidzie nie daje mi tej kombinacji wytrzymałości, funkcji i ekosystemu. Ale poleciłbym każdemu potencjalnemu kupującemu, żeby najpierw zobaczył go na żywo i sprawdził, czy rozmiary mu pasują.
I jeśli Samsung czyta: w następnej generacji dajcie większą baterię i przywróćcie obrotowy pierścień. Proszę.
