Pamiętasz ten moment, kiedy stoisz w sklepie sportowym i patrzysz na cenę Garmina Fenix 8? Prawie 3000 złotych. Łykasz ślinę. Potem spoglądasz na swoje konto bankowe i zdajesz sobie sprawę, że nie każdy z nas ma budżet olimpijczyka. A przecież chcesz normalnego, solidnego smartwatcha sportowego, który przetrwa Twoje treningi, górskie wycieczki i nie padnie po tygodniu.
Właśnie dlatego istnieje Amazfit T-Rex 3 PRO. Chiński producent rzucił rękawicę Garminowi i powiedział: „możemy dać Ci prawie to samo za połowę ceny”. Brzmi za pięknie, żeby było prawdziwe? Spędziłem ostatnie tygodnie testując tego zegarka w różnych warunkach i mam dla Ciebie odpowiedź: to skomplikowane.
Czym właściwie jest Amazfit T-Rex 3 PRO?
Zacznijmy od podstaw. Amazfit T-Rex 3 PRO to flagowy smartwatch sportowy marki Amazfit, który debiutował w Polsce we wrześniu 2025 roku. Producent pozycjonuje go jako bezpośrednią alternatywę dla Garmina Fenix 8 i Apple Watch Ultra 3 – tylko że za 1699 złotych zamiast 3000-4000 złotych.
Dostępny jest w dwóch rozmiarach: 48mm (koperta 48 x 48 x 14 mm, waga 52g) oraz 44mm (koperta 44.8 x 44.8 x 13.2 mm, waga 46.8g). To ta sama cena bez względu na rozmiar, co jest miłym gestem ze strony producenta. Jeśli masz mniejszy nadgarstek lub po prostu nie lubisz masywnych zegarków, mniejsza wersja będzie dla Ciebie lepsza. Ja testowałem wariant 48mm i powiem szczerze – to potężny kawał metalu na Twoim nadgarstku.
Co wyróżnia T-Rex 3 PRO na tle zwykłego T-Rex 3? Przede wszystkim jaśniejszy wyświetlacz (3000 nitów vs 2000 nitów), wbudowana latarka LED (tak, latarka w zegarku!), głośnik i mikrofon do rozmów telefonicznych, tytanowa ramka zamiast stalowej oraz bardziej szczegółowe mapy offline. Różnica w cenie to około 800 złotych.
Specyfikacja techniczna – co dostaniesz za swoje pieniądze
Zanim przejdziemy do tego, co naprawdę się liczy, rzućmy okiem na suche fakty. Bo diabeł tkwi w szczegółach, a Amazfit napakował T-Rex 3 PRO materiałami, które normalnie znajdziesz w zegarkach za 3-4 tysiące złotych.
Wyświetlacz AMOLED 1.5 cala (48mm) lub 1.32 cala (44mm) z rozdzielczością 480 x 480 pikseli. Jasność maksymalna to 3000 nitów – to więcej niż w najnowszych iPhone’ach. W praktyce oznacza to, że ekran widzisz doskonale nawet w pełnym słońcu podczas letniego biegu. Pokryty szkłem szafirowym, które po miesiacach intensywnego użytkowania wygląda jak nowe – zero zarysowań.
Tytanowa ramka i przyciski wykonane ze stopu tytanu klasy 5 (tego samego, który wykorzystuje przemysł lotniczy). To nie marketingowa gadka – tytan jest o 40% lżejszy od stali, a jednocześnie twardszy. Nie koroduje w słonej wodzie, nie uczula skóry i nie nagrzewa się ani nie stygnie tak szybko jak metal. Obudowa wykonana z wzmocnionego polimeru, co obniża wagę całości.
Bateria 700 mAh (48mm) lub 500 mAh (44mm). Producent obiecuje do 25 dni typowego użytkowania w większej wersji i do 17 dni w mniejszej. W trybie GPS – do 38 godzin przy najbardziej dokładnym pomiarze. Brzmi abstrakcyjnie? Zaraz przekonasz się, że to nie są puste obietnice.
Czujnik BioTracker 6.0 do pomiaru tętna, saturacji krwi, poziomu stresu. GPS obsługujący 6 systemów satelitarnych (GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou, QZSS, NavIC). Barometr, kompas, akcelerometr, żyroskop, czujnik światła otoczenia. Wodoodporność 10 ATM z certyfikacją nurkową do 45 metrów.
Pamięć 26 GB na muzykę, mapy i dane treningowe. Łączność przez Bluetooth 5.2, Wi-Fi, NFC (płatności zbliżeniowe przez Zepp Pay). System Zepp OS 5 z asystentem AI Zepp Flow.
Oto szybkie porównanie obu rozmiarów:
| Parametr | 48mm | 44mm |
|---|---|---|
| Wymiary koperty | 48 x 48 x 14 mm | 44.8 x 44.8 x 13.2 mm |
| Waga (bez paska) | 52g | 46.8g |
| Wyświetlacz | 1.5″ AMOLED | 1.32″ AMOLED |
| Bateria | 700 mAh | 500 mAh |
| Czas pracy (typowy) | do 25 dni | do 17 dni |
| GPS (dokładny) | do 38h | do 26h |
| Cena | 1699 zł | 1699 zł |
Na papierze wygląda rewelacyjnie. Ale czy teoria przekłada się na praktykę?
Najważniejsze zalety T-Rex 3 PRO
Bateria, która nie wymaga codziennego ładowania
To będzie brzmiało jak reklama, ale przysięgam – to prawda. Przez dwa tygodnie nie musiałem ładować tego zegarka. Dwa. Tygodnie.
Mam włączone ciągłe monitorowanie tętna, SpO2 w nocy, automatyczne wykrywanie treningów, powiadomienia ze smartfona, nawigację GPS kilka razy w tygodniu. Always-on display wyłączone, jasność automatyczna. I co? Po 14 dniach miałem jeszcze 18% baterii.
Jeśli trenuj esz codziennie po 1.5-2 godziny z włączonym GPS (dokładny tryb dual-band), zejdziesz do 8-10 dni na jednym ładowaniu. To wciąż więcej niż oferuje Apple Watch (1-2 dni) czy Samsung Galaxy Watch (2-3 dni). Nawet topowy Garmin Fenix 8 przy intensywnym użyciu wytrzymuje około 7-9 dni.
Dlaczego to ma znaczenie? Bo nie musisz myśleć o ładowarce. Jedziesz na tygodniowy wyjazd w góry? Spokojnie, bateria wytrzyma. Zapomniałeś naładować w nocy? Zero stresu, masz jeszcze kilka dni zapasu. To zmienia sposób, w jaki używasz smartwatcha – przestaje być kolejnym urządzeniem wymagającym codziennej uwagi.
Szkło szafirowe i tytanowa ramka – wytrzymałość premium
Przez miesiąc testów waliłem tym zegarkiem o wszystko. Framuga drzwi podczas biegu? Check. Ściana na strzelnice airsoftowej? Check. Kamienie podczas wspinaczki na Tarnicę? Double check. Efekt? Ani jednego zarysowania na szkle. Ani. Jednego.
Szkło szafirowe to ten sam materiał, który Garmin stosuje w swoich topowych modelach za 3000+ złotych. Ma twardość 9 w skali Mohsa (diament ma 10). To oznacza, że zarysować je może praktycznie tylko inny szafir lub diament. W codziennym użytkowaniu jest praktycznie niezniszczalne.
Tytanowa ramka sprawdza się równie dobrze. Po miesiącu intensywnej eksploatacji wygląda jak nowa. Tytan nie koroduje, więc możesz pływać w morzu, pocić się podczas treningów, biegać w deszczu – i nic mu nie będzie. Jest też hipoalergiczny, więc jeśli masz wrażliwą skórę jak ja, nie będziesz miał problemów z podrażnieniami (chociaż silikonowy pasek to inna sprawa, o czym za moment).
Konstrukcja spełnia normę wojskową MIL-STD-810H (15 testów wytrzymałościowych) i działa w temperaturach od -30°C do +70°C. Testowałem przy -10°C w Bieszczadach – zero problemów, ekran reagował tak samo sprawnie jak w cieple.
Latarka LED – nieoczekiwany bohater
Kiedy pierwszy raz usłyszałem o latarce w zegarku, pomyślałem: „to jakaś głupia gadżetowa opcja”. Byłem w błędzie. Kompletnie.
Latarka LED ma dwa kolory (biały i czerwony) i cztery poziomy jasności białego światła plus tryb boost (do 300 luksów). Znajduje się na kopercie przy godzinie 12. Włączasz ją długim przytrzymaniem górnego prawego przycisku.
Brzmi banalnie? A teraz wyobraź sobie: wracasz wieczorem z treningu, szukasz kluczy w plecaku. Zamiast wyciągać telefon (który pewnie jest rozładowany), unosisz nadgarstek i masz światło. Albo budzisz się w nocy, idziesz do łazienki, nie chcesz włączać pełnego światła – latarka w zegarku idealnie się sprawdza.
Podczas biwaku w górach używałem czerwonego światła do czytania mapy bez niszczenia noktowizji. Podczas naprawy roweru w trasie – biały tryb boost. To taka funkcja, której nie wiesz, że potrzebujesz, dopóki jej nie masz. Potem nie wyobrażasz sobie bez niej życia.
Garmin ma latarkę tylko w Feniksie 8 (nie w tańszym Fenix 8 E). Amazfit daje Ci to w cenie 1699 zł.
GPS i mapy offline – nawigacja bez kompromisów
GPS w T-Rex 3 PRO to jedna z mocniejszych stron tego zegarka. Obsługuje 6 systemów satelitarnych i ma antenę dual-band (odbiera sygnały na dwóch częstotliwościach jednocześnie). W praktyce oznacza to, że ślad GPS jest bardzo dokładny – porównywalny z Garminem Forerunner 955.
Testowałem go side-by-side z Garminem podczas kilku biegów (3km, 5km, 7.5km) i różnica w dystansie wynosiła maksymalnie kilka metrów. W gęstym lesie, pod wiaduktami, między wysokimi budynkami – T-Rex trzymał się trasy równie dobrze jak znacznie droższy Garmin.
Mapy offline to duży plus. Możesz pobrać dowolny region świata (mapy topograficzne, miejskie, narciarskie) i mieć je zawsze przy sobie bez połączenia z internetem. Nawigacja głosowa, wskazówki zakręt po zakręcie, automatyczne przeliczanie trasy jeśli zboczysz ze ścieżki.
Jest jednak haczyk – oprogramowanie nawigacji nie jest jeszcze dopracowane. Czasami wyznacza trasy prowadzące drogami szybkiego ruchu (gdzie pieszo nie wolno), zdarzają się błędy przy przeliczaniu tras, a interfejs map bywa nieintuicyjny. Amazfit regularnie wypuszcza aktualizacje (praktycznie co tydzień), więc problem powinien z czasem zniknąć. Ale na ten moment nawigacja to najsłabszy element tego zegarka.
Cena – połowa tego, co kosztuje Garmin
Porozmawiajmy o słoniu w pokoju: cenie. Amazfit T-Rex 3 PRO kosztuje 1699 złotych. Garmin Fenix 8 (wersja podstawowa 47mm) to wydatek 2999-3499 złotych, a za szkło szafirowe dopłacisz kolejne 500-1000 złotych. Garmin Fenix 8 Pro z ekranem microLED? 5000-6000 złotych.
T-Rex 3 PRO ma szkło szafirowe, tytanową ramkę i latarkę w standardzie. Za mniej niż połowę ceny Garmina.
Apple Watch Ultra 3 kosztuje około 3600 złotych. Samsung Galaxy Watch Ultra – 2400 złotych. Huawei Watch GT 5 Pro Elite – 2800 złotych. T-Rex 3 PRO plasuje się znacząco poniżej konkurencji oferując podobne (a czasem lepsze) materiały i funkcje.
Czy jest idealny? Nie. Ale czy dostarcza 70-80% możliwości Garmina za 50% ceny? Absolutnie. I dla wielu osób to będzie decydujący argument.
Wady i ograniczenia – o czym musisz wiedzieć
Każdy zegarek ma swoje ciemne strony. T-Rex 3 PRO nie jest wyjątkiem. Zanim wyciągniesz kartę kredytową, przeczytaj uważnie tę sekcję.
Oprogramowanie wymaga dopracowania
To najpoważniejszy problem T-Rex 3 PRO. Amazfit wyraźnie pośpieszył się z premierą i wypuścił zegarek z niedokończonym oprogramowaniem.
Nawigacja offline ma problemy z wyznaczaniem tras – często prowadzi drogami szybkiego ruchu zamiast ścieżkami rowerowymi czy chodnikami. Automatyczne przeliczanie trasy kończy się błędem częściej niż powinno. Interfejs map jest niezręczny – przesuwanie i powiększanie działa z opóźnieniami.
Automatyczne wykrywanie treningów jest… nietrafione. Siedzisz w samochodzie, a zegarek myśli, że jedziesz na rowerze. Leżysz na kanapie, a on rejestruje „spacer”. Można to wyłączyć, ale wtedy tracisz wygodę automatyzacji.
Monitorowanie snu też ma wady. Godzina przebudzenia jest często niedokładna (różnica 15-30 minut). U niektórych użytkowników przez pierwsze tygodnie w ogóle nie działało śledzenie snu – znany problem, który Amazfit nie rozwiązał mimo raportów przez lata.
Dobra wiadomość: Amazfit wypuszcza aktualizacje bardzo często (czasem kilka w miesiącu). Zła wiadomość: kupujesz produkt, który dopiero dojrzewa. To nie jest zegarek dla kogoś, kto chce plug-and-play bez problemów.
Brak aplikacji third-party – zamknięty ekosystem Zepp OS
Zepp OS 5 to zamknięty system operacyjny Amazfita. Co to oznacza w praktyce? Nie masz Spotify offline. Nie masz Strava offline. Nie masz Google Maps. Nie masz żadnych zewnętrznych aplikacji, które znasz z Apple Watch czy Wear OS.
Możesz synchronizować dane z Zepp do Stravy, Komoot, Google Fit, Apple Health – ale to dzieje się po fakcie, przez aplikację w telefonie. Podczas treningu korzystasz tylko z natywnych funkcji zegarka.
Płatności NFC przez Zepp Pay działają tylko z niektórymi bankami (w Polsce dostępne przez Curve). Jeśli Twój bank nie jest obsługiwany, masz problem.
Muzyka? Możesz przegrać MP3 do pamięci zegarka i słuchać przez Bluetooth słuchawki. Ale nie ma Spotify, nie ma Tidala, nie ma Apple Music. Tylko lokalne pliki.
Dla niektórych osób to nie będzie problem – większość funkcji sportowych działa świetnie bez zewnętrznych aplikacji. Ale jeśli jesteś przyzwyczajony do ekosystemu Apple lub Google, poczujesz ograniczenia.
Silikonowy pasek drażni skórę
To detal, ale ważny. Dołączony pasek jest silikonowy (20mm w przypadku wersji 44mm, 22mm w wersji 48mm). Solidny, wodoodporny, wygląda dobrze. Problem? Dla wielu osób (włącznie ze mną) drażni skórę.
Po kilku dniach noszenia pojawiła się u mnie delikatna wysypka pod paskiem. Nic poważnego, znikła sama po tygodniu, ale było nieprzyjemnie. Silikon nie przewodzi powietrza tak dobrze jak materiał czy metal. Szczególnie latem, podczas treningów, pot zbiera się pod paskiem i pojawia się dyskomfort.
Rozwiązanie? Kup dodatkowy pasek materiałowy lub skórzany. Producent powinien dołączyć go w zestawie za 1700 złotych, ale nie dołączył. To dodatkowy koszt 100-200 złotych.
Zakładanie paska też jest męczące – system z pinem wymaga precyzji i cierpliwości. Po kilku próbach przyzwyczaisz się, ale przy pierwszym kontakcie będziesz przeklinać.
Masywna konstrukcja – nie dla wszystkich nadgarstków
T-Rex 3 PRO 48mm to masywny zegarek. Grubość 14mm sprawia, że nie zmieści się pod obcisłym rękawem koszuli. Waga 52g (bez paska, z paskiem około 75-80g) jest odczuwalna – przez pierwsze dni czułem, że coś mi ciąży na nadgarstku.
Jeśli masz cienki nadgarstek (obwód poniżej 16cm), większa wersja będzie wyglądać absurdalnie. Wtedy zdecydowanie wybierz 44mm – waży 47g i ma grubość 13.2mm. Wciąż to spory kawałek metalu, ale bardziej proporcjonalny.
Dla porównania: Apple Watch Series 10 ma grubość 9.7mm, Samsung Galaxy Watch 7 – 9.7mm, Garmin Forerunner 965 – 13.2mm. T-Rex jest jednym z grubszych zegarków na rynku.
Z drugiej strony – solidność budowy ma swoją cenę. Nie dostaniesz pancernej konstrukcji w eleganckiej obudowie. Musisz wybrać: albo smukłość, albo wytrzymałość.
Jakość głośnika i mikrofonu pozostawia wiele do życzenia
T-Rex 3 PRO ma wbudowany głośnik i mikrofon, co pozwala na odbieranie połączeń telefonicznych przez Bluetooth. W teorii fajne. W praktyce? Średnio.
Głośnik jest słaby – musisz ustawić maksymalną głośność, żeby cokolwiek usłyszeć w hałaśliwym otoczeniu. Mikrofon wyłapuje dużo szumów tła. Podczas rozmowy w zatłoczonym miejscu (przystanek autobusowy, sala treningowa) rozmówca ma problem ze zrozumieniem, co mówisz.
To nie jest zegarek, którym będziesz regularnie prowadził rozmowy. Sprawdzi się jako awaryjne rozwiązanie („przepraszam, oddzwonię za chwilę”), ale nie zastąpi smartfona w dłuższych konwersacjach.
Asystent AI Zepp Flow też nie jest rewelacyjny. Rozumie podstawowe polecenia (sprawdź tętno, rozpocznij trening), ale zaawansowanych zapytań nie ogarnie. I działa tylko po angielsku w pełnej funkcjonalności – polski nie jest obsługiwany.
Amazfit T-Rex 3 PRO vs Garmin Fenix 8 – czy warto przepłacać?
To pytanie, które słyszę najczęściej. Oto szczera odpowiedź w formie porównania:
| Cecha | Amazfit T-Rex 3 PRO 48mm | Garmin Fenix 8 47mm |
|---|---|---|
| Cena | 1699 zł | 2999-3499 zł (bez szkła szafirowego) |
| Szkło | Szafirowe (standard) | Gorilla Glass (szafir +500-1000zł) |
| Ramka | Tytan Grade 5 | Stal nierdzewna (tytan w droższych) |
| Wyświetlacz | AMOLED 1.5″, 3000 nitów | AMOLED 1.4″, 1000 nitów lub MIP |
| Bateria (typowa) | 25 dni | 16-29 dni (zależy od trybu) |
| Bateria (GPS) | 38h (dokładny) | 48h (dokładny) |
| Latarka LED | TAK | TAK |
| Głośnik/Mikrofon | TAK (słaba jakość) | TAK (lepsza jakość) |
| Mapy offline | TAK (niedopracowane) | TAK (świetne) |
| Aplikacje third-party | NIE (Zepp OS) | TAK (Connect IQ) |
| EKG | NIE | TAK (tylko Pro) |
| Waga | 52g | 73g |
| Pamięć | 26GB | 32GB |
Gdzie Garmin wygrywa:
- Dopracowane oprogramowanie (zero problemów z nawigacją)
- Ekosystem Connect IQ (aplikacje, tarcze, widżety)
- Lepszy głośnik i mikrofon
- Bardziej zaawansowana analityka treningowa (Training Readiness, Training Status)
- EKG w wersji Pro
- Wsparcie techniczne i aktualizacje przez lata
Gdzie Amazfit wygrywa:
- Cena (prawie 2x taniej)
- Szkło szafirowe i tytan w standardzie
- Jaśniejszy wyświetlacz (3000 vs 1000 nitów)
- Lżejsza konstrukcja (52g vs 73g)
- Dłuższa bateria w typowym użytkowaniu
- Równie dobry GPS
Werdykt: Jeśli potrzebujesz idealnie działającego zegarka bez kompromisów, masz budżet i cenisz sobie ekosystem Connect IQ – wybierz Garmina. Jeśli chcesz 80% możliwości Garmina za połowę ceny i nie przeszkadza Ci okazjonalny bug w oprogramowaniu – Amazfit to strzał w dziesiątkę.
Amazfit to nie „Garmin killer”, jak głoszą niektóre nagłówki. To świetna alternatywa dla osób, które nie chcą wydawać 3000 złotych na zegarek sportowy.
Dla kogo jest Amazfit T-Rex 3 PRO?
Idealny wybór dla:
Outdoor entuzjastów z ograniczonym budżetem. Chodzisz w góry, biegasz trailami, nurkujesz, jedzisz na rowerze – i potrzebujesz solidnego zegarka, który przetrwa wszystko. Ale nie masz 3000 złotych na Garmina. T-Rex 3 PRO da Ci tytanową ramkę, szkło szafirowe, dokładny GPS, mapy offline i baterię na tygodnie. Za rozsądną cenę.
Triathlonistów i maratończyków szukających długiej baterii. Trenujesz 6-7 razy w tygodniu, każdy trening to 1.5-2 godziny z GPS. Większość smartwatchy padnie po 2-3 dniach. T-Rex 3 PRO da Ci 8-10 dni bez ładowania. To zmienia wszystko – nie musisz pamiętać o ładowaniu przed każdym wyjściem.
Osób ceniących wytrzymałość ponad elegancję. Nie potrzebujesz cienkiego zegarka pod garnitur. Pracujesz fizycznie, jesteś aktywny, waliszz sprzętem o wszystko. Szkło szafirowe, tytan, wodoodporność 10 ATM, norma wojskowa MIL-STD-810H – T-Rex zniesie wszystko.
Fanów technologii, którzy lubią majsterkować. Częste aktualizacje, możliwość importowania GPX tras, konfigurowalne ekrany treningowe, integracje ze Strava i Komoot. Jeśli lubisz bawić się ustawieniami i nie przeszkadza Ci okazjonalny bug – będziesz się świetnie bawić.
Osób uciekających od codziennego ładowania. Masz dość smartwatchy wymagającego ładowania co noc? Apple Watch, Samsung, Wear OS – wszystkie wymagają codziennej rutyny. T-Rex daje Ci wolność – zapomnij o ładowaniu na kilkanaście dni.
Nie jest dla Ciebie, jeśli:
Potrzebujesz Spotify offline i płatności Google Pay. Zepp OS to zamknięty ekosystem. Nie ma Spotify, nie ma aplikacji bankowych oprócz Zepp Pay. Jeśli te funkcje są dla Ciebie krytyczne – musisz wybrać Apple Watch, Galaxy Watch lub Garmin.
Oczekujesz idealnie działającego oprogramowania. Amazfit to zegarek dla early adopters. Będą bugi, będą aktualizacje, będziesz musiał pogodzić się z niedoskonałościami nawigacji. Jeśli chcesz plug-and-play bez niespodzianek – Garmin lub Apple.
Masz cienki nadgarstek i cenisz elegancję. T-Rex to masywny zegarek. Grubość 14mm, duża koperta. Nie zmieści się pod obcisłym rękawem, nie będzie wyglądać elegancko na biznesowym spotkaniu. To zegarek sportowy, nie lifestyle.
Potrzebujesz zaawansowanej analityki treningowej. Garmin ma lepsze algorytmy analizy obciążenia treningowego, prognozy wyników, planowania regeneracji. T-Rex ma podstawy (VO2max, próg mleczanowy, obciążenie), ale nie jest tak zaawansowany.
Cenisz sobie wsparcie techniczne i długie aktualizacje. Garmin daje aktualizacje przez 5-7 lat. Amazfit… nie wiadomo. Historia marki jest krótsza, wsparcie słabsze. Jeśli chcesz mieć pewność, że za 3 lata zegarek będzie działał tak samo dobrze – Garmin bezpieczniejszy.
Czy warto kupić Amazfit T-Rex 3 PRO w 2026 roku?
Spędziłem z tym zegarkiem wystarczająco dużo czasu, żeby powiedzieć szczerze: warto, ale z gwiazdką.
To nie jest idealny zegarek. Oprogramowanie ma problemy. Brak Spotify offline może być irytujący. Silikonowy pasek drażni. Masywność nie dla każdego.
Ale.
Za 1699 złotych dostajesz szkło szafirowe, tytanową ramkę, latarkę LED, baterię na 2 tygodnie i GPS porównywalny z Garminem za 3000 złotych. To nie jest złe. To wręcz świetne.
Jeśli akceptujesz niedoskonałości oprogramowania i nie potrzebujesz zaawansowanego ekosystemu aplikacji – T-Rex 3 PRO to jeden z najlepszych wyborów w kategorii smartwatchy sportowych za mniej niż 2000 złotych.
Amazfit udowodnił, że można zrobić solidny zegarek outdoor bez rujnowania portfela. Nie jest to Garmin killer, ale jest to świetna alternatywa dla osób, które chcą funkcjonalności bez przepłacania za logo.
Mój werdykt? Jeśli masz budżet 1500-2000 złotych i szukasz wytrzymałego smartwatcha sportowego – kup T-Rex 3 PRO. Jeśli masz 3000+ złotych i oczekujesz perfekcji – kup Garmina Fenix 8. Jeśli wahasz się – wybierz Amazfita i wykorzystaj zaoszczędzone pieniądze na dodatkowy pasek materiałowy i lepsze buty do biegania.
Alternatywy w podobnej cenie:
- Amazfit T-Rex 3 (podstawowa wersja): 900-950 zł – prawie wszystkie funkcje, ale bez szafiru, latarki i głośnika
- Garmin Instinct 2: 1200-1500 zł – prostszy, ale solidny zegarek z długą baterią
- Coros Pace 3: 1200 zł – świetny zegarek do biegania, lżejszy i tańszy
- Huawei Watch GT 4: 1000-1200 zł – bardziej lifestyle, słabszy GPS, ale elegantszy
T-Rex 3 PRO to nie zegarek dla każdego. Ale dla odpowiedniej osoby – może być idealny.
